Nieprawdą jest, że poglądy prawicowe popierają ludzie młodzi i niedoświadczeni życiowo!

Jednak spora grupa ludzi twierdzi, że właśnie tacy je popierają, co uzasadnia na cztery sposoby.

  1. Uważa te poglądy za zbyt radykalne, by popierali je "dorośli i doświadczeni życiowo ludzie".
  2. Uważa język p. JKM, który jest (nie trzeba przypominać, ale profilaktycznie to zrobię) jednym z czołowych propagatorów prawicowych poglądów, za zbyt cięty i wulgarny do zaakceptowania przez "dojrzałych, dobrze wychowanych i poważnych ludzi".
  3. Przy okazji wszelkiej maści wydarzeń promujących te poglądy i ich aktywistów wspomina przeważnie o aktywności ludzi młodych pomijając to, że również starsze osoby uczestniczą w nich.
  4. Z powyższych trzech tez wysuwa czwartą, biorąc większość młodych ludzi za siedzącą na garnuszku rodziców.

Nie można zaprzeczyć, że wśród elektoratu i działaczy organizacji prawicowych jest sporo młodych ludzi. Jednak mam dowody na obalenie powyższych czterech tez.

W elektoracie są ludzie w wieku ponad-studenckim, którzy mają poglądy prawicowe (czy to w całości czy w poszczególnych aspektach).

"Stracony głos na Kaczyńskiego i Komorowskiego - spot telewizyjny Janusza Korwin-Mikke" (JKM KONTRA TV, opublikowany 15.06.2010)


Nagranie przedstawia fragment wiecu p. JKM na Rynku w Krakowie z wyborów prezydenckich 2010. W minutach 1:29-1:41 dwaj starsi Panowie wyrażają swoje poparcie dla niego.

"Uwolnić miasto od pasożytów" (JKM KONTRA TV, opublikowany 7.09.2010)


W Warszawie niedługo przed wyborami samorządowymi 2010 odbyła się konferencja prasowa z udziałem m.in. p. JKM. Od fragmentu 3:52 do końca p. JKM rozmawia on ze starszym małżeństwem, z której to rozmowy wynika, że ci Państwo zgadzają się z nim w sprawie lecznictwa.

"Te UB kończcie" (JKM KONTRA TV, opublikowany 25.10.2010)

 

W nagraniu z czasów wyborów samorządowych 2010 p. JKM wypowiada się o rządach p. Hanny Gronkiewicz-Waltz w Warszawie. W pewnym momencie w kadr wchodzi starsza Pani i ucina sobie z nim miłą pogawędkę.

"Dwie starsze kobiety bronią Janusza Korwin Mikkego przed plugawym lewactwem" (Mak Gajwer, opublikowany 4.08.2015)

 



Nagranie jest z okresu wakacyjnego w 2015r, w którym p. JKM - jak co roku - odbywał tournee po nadmorskich miejscowościach, tym razem pod hasłem "Wakacje z Korwinem". Jedna że wspomnianych w tytule Pań mówi, że część imigrantów przybywa do Europy dla rozrób i darmochy; a druga dodaje, że media ogłupiają wyborców dlatego ci nie glosują na p. JKM.

 

Wśród osób bardziej publicznych są zarówno starsi niż studenci jak i młodzi nie siedzący na niczyim utrzymaniu - oto przykłady.

Joanna Wargin-Tarchała z Poznania, 7.09.1976

  • rzecznik prasowy tamtejszych struktur partii KORWiN

 

 

  • wiceprezes zarządu tamtejszych struktur firmy Job for Joy

 


Tomasz Elbl z Jeleniej Góry, 9.03.1970

 

  • działacz prawicowy

 

 

  • z zawodu handlowiec

 

Katarzyna Radziszewska ze Szczecina, 2.11.1986, mieszkająca w Londynie

  •  liderka londyńskich struktur partii KORWiN

 

  • członkini londyńskich struktur stowarzyszenia Republikanie

 

 

  • menadżer w Costa Coffee w Londynie

 


Kamil Cebulski

 

 

 

  • założyciel i rektor uczelni ASBIRO

 

 

  • swoją przygodę z biznesem rozpoczął w wieku 17 lat

 

Więcej o tych czterech osobach możecie dowiedzieć się z podanych przy nich linków.

Osób takich jak p. JKM, p. Stanisław Michalkiewicz czy p. Krzysztof Rybiński nie muszę przedstawiać, bo to juź klasycy.

Punkty programu partii KORWiN, które odnoszą się głównie do ludzi starszych to punkty 9 i 10; a głównie do młodych - 7.3.2 i 8.

PS. Oto najświeższa wypowiedź p. JKM w sprawie insynuacji pod jego adresem o obronie zbrodniarzy PRL, Emerytury esbeków (korwin-mikke.pl 20-06-2016 13:38:00).

Zobacz także:

JKM - wbrew pozorom - sam też pomaga (Omon.pl 24.08.2015)

 

List otwarty w sprawie słów JKM o edukacji dzieci niepełnosprawnych umysłowo (Omon.pl 24.02.2016)

"Opozycjonista" vs opozycjonista (Omon.pl 10.03.2016)

 

''Wałęsa, człowiek z nadziei'' vs ''Korwin the Movie'' - hagiografia vs dokument (Omon.pl 7.04.2016)



Kto bardziej zasługuje na miano opozycjonisty - p. Lech Wałęsa czy p. Janusz Korwin-Mikke? Wdowa po nśp. Czesławie Kiszczaku nieoczekiwanie ujawniła  IPN jakieś dokumenty po nim, w konsekwencji czego w mediach rozpoczął się dym. Należy nadmienić, że części z nich to papiery pogrążające p. Wałęsę w sprawie jego działalności w PRL, oraz listy różnych znanych postaci adresowane do nśp. p. Kiszczaka i wśród nich list od p. JKM, który jako jedyny był pozbawiony służalczości.

Lech Wałęsa
 
Fot: onet.pl

Informacje z IPN.

Najnowsze papiery pogrążające go w sprawie jego aktywności w PRL nie powinny dziwić nikogo, kto choć trochę orientuje się w temacie, ponieważ od dawna istnieją dowody, że swoją działalność rozpoczął jako zwykły donosiciel.

Sęk w tym, że był on latami kreowany na głównego „obalacza” PRL, podczas gdy nasza klasa polityczna (w tym bracia Kaczyńscy), inni czerwoni, działający w tamtym okresie, oraz duża część interesującego się tamtymi czasami społeczeństwa doskonale wiedziała kto krył się pod pseudonimem TW Bolek i jak działał. Po 4 czerwca 1992r. grono to się jeszcze rozszerzyło. Mimo to legenda zbudowana przez służbę bezpieczeństwa, a potem najprawdopodobniej służby wojskowe, stała się banderą Polski, przydatną do przekonania ludzi, że dokonywane zmiany czynione są w imię wolności. Czy te zmiany rzeczywiście takie były? Z perspektywy czasu możemy mieć bardzo poważne i uzasadnione wątpliwości.

Oto przykłady ukazujące relacje p. Wałęsy z osobami, które miały z nim do czynienia za czasów Solidarności:


    •    www.tygodnikprzeglad.pl (28.02.2016): Wałęsa atakuje Walentynowicz


    •    www.antysystempolska.pl (21.02.2016): Anna Walentynowicz do Lecha Wałęsy - list otwarty opublikowany 25 września 1995 roku


    •    


    •·   


    •    


    •    


    •    wzzw.wordpress.com (21.05.2013): "Wiedzielismy, że Wałęsa jest nasłany" - wywiad z p. Andrzejem Gwiazdą

Śp. p. Anna Walentynowicz i p. Andrzej Gwiazda od dawna mówili o sabotażowej działalności p. Wałęsy. Obydwoje jak i wielu innych działaczy nie zostali dopuszczeni w ogóle do "nowej" Solidarności, bo zostali oskarżeni o zbytni radykalizm, a oni po prostu nie byli TW.

 
Była szansa, że p. Wałęsa przejdzie do historii jako laureat pokojowej nagrody Nobla i wszyscy byliby zadowoleni. Co prawda otrzymał ją w imieniu Solidarności, bo organizacje nie mogą otrzymywać Nobla, ale powiedzmy, że on ją dostał. Niestety, nasz „bohater” miał większe aspiracje niż tylko pozostanie legendą. On chciał być prezydentem i, dzięki falandyzacji prawa, pewnie dyktatorem. Trzeba wiedzieć, że tylko mądry dyktator może wnieść coś pozytywnego. Jednak p. Wałęsa wielokrotnie udowodnił brak kompetencji do grania w pierwszej lidze (trzeba było go mocno „przekonywać" do zgody na przystąpienie Polski do NATO. Zła dyktatura jest równie straszna jak demokracja, w której głosy dostaje polityk poparty przez większość. Większość ludzi nie jest dość kompetentna do wybierania właściwych polityków, dlatego wybory powszechne nie gwarantują wyboru osób kompetentnych, lecz co najwyżej popularnych. Wręcz bywają momenty pchające ją do zagłosowania na niedouczonego, lenia, karierowicza, szaleńca, itp. W takim właśnie momencie wybrano np. Adolfa Hitlera w Niemczech w 1933r., co skończyło się m.in. pogromami milionów niewinnych ludzi, zadręczanych w hitlerowskich obozach zagłady. Na przeciwnym biegunie jest Stalin, „wybrany” przez członków partii na Pierwszego Sekretarza. Jednak w obu przypadkach przywódcy dążyli do socjalizmu/komunizmu co jest potwierdzeniem tez głoszonych przez p. JKM.
 

W związku z tym, że część z papierów po nśp. p. Kiszczaku dotyczy p. Wałęsy, w społeczeństwie powstał poważny rozdźwięk dotyczący uznania wiarygodności i winy p. Wałęsy.

Co zwykli ludzie mówią na te jaja z p. Wałęsą?

 "


Janusz Ryszard Korwin-Mikke
 
Fot: onet.pl
 

Informacje z IPN, w tym o działalności w PRL:

    •    Sprawa z 7 lipca 1982r.


    •    Stanowisko Oddziałowego Biura Lustracyjnego z dnia 11 maja 2010r.

    •    Biuletyn IPN - osoba publiczna - rozpracowany (1)

    •    Biuletyn IPN - osoba publiczna - rozpracowany (2)

Inna część papierów po nśp. p. Kiszczaku to pisane kiedyś do niego listy, w tym jeden od p. JKM - jako jedyny bez służalczości.

 
W dwóch niniejszych nagraniach p. JKM i p. Tomasz Sommer komentują te listy:

 


 

P. JKM praktycznie od swoich lat studenckich prowadził działalność opozycyjną, nie tylko względem władzy komunistycznej, ale także tradycyjnie lewicowych, związków zawodowych takim jak Solidarność. Znamy jego podejście do związków zawodowych pracowników, dlatego nie powinno dziwić, że w ramach walki z systemem przyłączył się do Solidarności rzemieślników. Za to wszystko był kilka razy puszkowany. [Ponad rok temu zrobiłam wpis o aresztowaniu jego i p. Stanisława Michalkiewicza w 1982r..] Zatem, walczył nie tylko z istniejącą wtedy władzą, ale przede wszystkim walczył o ideały, które były sprzeczne z całą ideologią socjalistyczną, co odróżniało go od większości opozycji.  Po "transformacji ustrojowej", mającej miejsce w 1989r., począwszy od współtworzenia Ruchu Polityki Realnej, zmienionego potem w Unię Polityki Realnej, i zgłoszenia w 1992r. uchwały lustracyjnej (której był współtwórcą), wciąż działa, razem z innymi ideologami wolności, takimi jak np. p. Michalkiewicz. Oto przykładowe sposoby ich działalności polityczno-ideologicznej:

 

    •    publikacje w gazetach i w internecie (tu również audio i video)

    •    wydarzenia w terenie (np. wykłady, marsze, demonstracje)

    •    konferencje prasowe

Tutaj film Nocna zmiana, traktujący m.in. o "transformacji ustrojowej". i uchwale lustracyjnej - p. JKM ma swój epizod w nim:

 

 

 

 
Niestety, większość ludzi - od tych zwykłych po elity - uważa go za m.in. faszystę, czyjegoś-tam agenta czy Bóg wie kogo jeszcze. Ta grupa ludzi nie ma czasu, lub chęci na dociekanie prawdy, lub ma interes w tym, by kłamać - co najwyżej spojrzy w jakieś quasi-opracowania na ten temat.

 
Dlatego, by niezorientowanych ustrzec przed błędnymi wnioskami, odsyłam ich do powyższych linków o p. JKM z IPN, oraz poniższych przykładów jego i cudzych sprostowań w sprawie m.in. jego rzekomej agenturalności:

 

    •    korwin-mikke.pl (13.02.2005): Lista Wildsteina w odpowiedzi na Lista IPN (Lista Wildsteina) / Lista Wildsteina - wykaz nazwisk z sygnaturami akt IPN zarejestrowanych przez tajne służby PRL

    •    korwin-mikke.pl (30.10.2011): Jakiś kolejny pacan w odpowiedzi na insynuacje z audycji www.KONTESTACJA.com (24.10.2011): Stan wojenny w UE, a Talibowie w Klewkach

    •    korwin-mikke.pl (29.11.2011): Amunicja dla moich obrońców gotowa w odpowiedzi na insynuacje z wpisu republikan (29.10.2007): NPU

    •    

 

    •    JKM: Trudne dobrego początki - NCz, nr 1000, s. VII-VIII - o zakładaniu pisma Najwyższy Czas


    •    Kol. Tomasz Pawłowski, młody prawicowy działacz i mój znajomy, z którym jesteśmy jednymi ze współautorów publikacji spod tego linka, powiedział mi, że ok. cztery miesiące temu dzwonił do IPN i jego rozmówca wyznał mu, że nie istnieją żadne dowody, które miałyby pogrążyć p. JKM w sprawie jego działalności w PRL, bo gdyby istniały, IPN dawno by je miał i od razu wyszłoby to na jaw.

Jednak niektórzy nawet zapoznawszy się z tymi wszystkimi informacjami i tak "wiedzą swoje", natomiast milkną dostawszy je pod sam nos. Większość, jak to tłum - podąża za hasłami, które po oklepaniu będą uważane za prawdę i dzięki temu ma jakiś punkt odniesienia. I nagle ktoś przychodzi i im ten porządek rozwala "no barbarzyńca, filistyn i w ogóle persona non grata, ja chcę mieć spokój światopoglądowy i tyle. Jak mówił śp. Mark Twain, „Ludzi łatwiej oszukać niż przekonać ich, że zostali oszukani”.

 
Na kanwie tego całego kabaretu z dokumentami po nśp. p. Kiszczaku p. JKM i inni działacze wolnościowi przypominają o m.in. działalności p. Wałęsy w PRL, "transformacji ustrojowej" i uchwale lustracyjnej. Oto przykładowe wypowiedzi:
 



















 

O tych wszystkich sprawach mówili już wcześniej. Oto przykładowe wypowiedzi:

 








 



 

Ponawiam pytanie z początku tekstu. Czy p. Wałęsa czy p. JKM zasługuje bardziej na miano opozycjonisty?



List otwarty w sprawie wypowiedzi p. Janusza Korwin-Mikkego o edukacji uczniów upośledzonych umysłowo podczas jego spotkania w WSHiU w Poznaniu 30 stycznia
Do:
 
Szanowni Państwo!

Niniejszy list dotyczy Państwa komentarzy do podejścia p. Janusza Korwin-Mikkego do edukacji uczniów, którzy są niepełnosprawni umysłowo przez chorobę, które przedstawił na spotkaniu w Wyższej Szkole Handlu i Usług w Poznaniu 30 stycznia. Powiedział wtedy, że edukacja integracyjna w klasach integracyjnych jest szkodliwa ze względu na zbyt duży rozrzut zdolności dzieci. Stwierdził też, że forsowanie takiego rozwiązania jest celowym i świadomym narzędziem ogłupiania narodu.


Tutaj jakby kontynuuje:




Należy nadmienić, że wg Słownika Języka Polskiego PWN, słowa "debil" i "idiota" oznaczają odpowiednio upośledzony umysłowo w stopniu lekkim i znacznym. Pan Korwin-Mikke to człowiek starej daty, który często używa słów według ich ściśle logicznych znaczeń, a nie znaczeń potocznych o charakterze emocjonalnym. Jednak wystarczy dobrze znać konteksty jego wypowiedzi, by wiedzieć kiedy używa danych słów w ich ściśle logicznych znaczeniach, a kiedy w znaczeniach potocznych. W kontekście jego wypowiedzi z Poznania użyte tam słowa 'debil' i 'idiota' mają znaczenia medyczne.

Państwo natomiast udali brak zrozumienia meritum jego wypowiedzi i skrytykowali go za użycie owych słów, twierdząc, że chciał on obrazić osoby niepełnosprawne umysłowo.

Co do ogólnej postawy p. Korwin-Mikkego do niepełnosprawnych; to za czym on jest to m.in. rzeczy następujące. Po pierwsze, szanse dla uczniów niepełnosprawnych na naukę w takich warunkach, by ich ułomności nie przeszkadzały, lub by można było je jakoś obejść (np. powiększony druk na sprawdzianach i wydłużony czas pisania). Uważa on, ze to dzieci i ich rodziny powinny decydować, a nie system. Po drugie, brak finansowania jakichkolwiek zawodów sportowych (bez względu na sprawność zawodników) z podatków. Po trzecie, dobrowolna pomoc potrzebującym zamiast socjału. P. Korwin-Mikke wyjaśnia to następująco: 'darczyńcy → wolontariusze charytatywni indywidualnie lub grupowo → potrzebujący' > 'podatnicy → urzędnicy od pobierania, rozdzielania, rozdawania podatków (każda grupa do jednej z tych czynności) + sępy chcące podwędzić coś dla siebie → potrzebujący'. To nie są puste słowa z jego strony, ponieważ sam uczestniczy w takiej formie pomocy. M.in. w lutym 2014r. dal pieniądze na zakup sprzętu komputerowego dla uczniów Zespołu Szkół Specjalnych nr 12 w Katowicach. Oto dowód w postaci dyplomów z podziękowaniami od Dyrektora i Rady Rodziców:


Z tego względu jego wypowiedź z Poznania można przetłumaczyć następująco. Osoby upośledzone umysłowo w znaczeniu medycznym nie wybrały sobie tej choroby same, dlatego same osoby należy szanować i nie wolno na nie burczeć, itp.. Natomiast nie nadają się one do uczestnictwa w poważniejszych konwersacjach - jak (my podamy już skrajny przykład) dyskusje o mechanice kwantowej - bo i one sobie tu nie poradzą, i innym to nie pomoże. Dlatego wtedy nie należy traktować serio ich SŁÓW, Główny nurt wykorzystuje przyzwyczajanie nas do traktowania słów takich osób serio, byśmy potem traktowali serio słowa osób zdrowych umysłowo, ale zwyczajnie głupich lub udających głupich - tu: dojących nas od ponad 20 lat polityków i forujących ich mediów.

Państwo zademonstrowali brak wiedzy z historii i lingwistyki, oraz - chcąc nie chcąc - populizm. Jest to obraźliwe dla osób upośledzonych umysłowo, uwłacza elementarnej logice i przeczy doświadczeniu metodyków Ministerstwa Edukacji Narodowej.

My niżej podpisani, stanowczo protestujemy przeciwko manipulacjom treścią wypowiedzi p. Korwin-Mikkego i domagamy się, aby natychmiast zaprzestano tego typu praktyk!

Poniżej zamieszczamy opisy naszych doświadczeń związanych z edukacją integracyjną, oraz doświadczeń naszych znajomych na tym polu, które pokazują dobitnie, że dla niektórych część form edukacji integracyjnej jest szkodliwa.

Joanna Krzysztofik

Praktycznie od urodzenia m.in. niedowidzę.  Od podstawówki do liceum chodziłam do szkół z oddziałami integracyjnymi, ale nie miałam prosto z integracją z innymi uczniami. Oczywiście, nie mogę zarzucać wszystkim, część z nich była naprawdę tolerancyjna, przyjazna i pomocna - dlatego tę grupę dzieci miło wspominam. Jednak jeszcze inna część była taka, że nierzadko dochodziło do przykrych sytuacji (głównie z chłopcami, dziewczyny były zazwyczaj w porządku), kończących się nie raz interwencją moich rodziców. Tak właśnie skończyła się np. jedna sytuacja w podstawówce, kiedy jeden kolega chodził za mną i stroił do mnie pogardliwe miny, a gdy mu się postawiłam i oddalam mu, to popchnął mnie na ścianę. Na szczęście nic poważnego mi się nie stało, ale byłam w szoku i wylądowałam u pielęgniarki. Od liceum sytuacja zaczęła się poprawiać, a teraz na studiach jest już dobrze. Jeśli chodzi o edukację, to nauczyciele (obecnie robią to wykładowcy na uczelni) pomagali mi w dopasowaniu formy nauki tyle ile mogli i na ile pozwalał regulamin szkoły (u mnie m.in. materiały tekstowe z powiększoną czcionką). Z uczelni wracam zazwyczaj sama - i generalnie jeżdżę znanymi trasami sama - autobusem. Ludzie na przystankach pomagają mi w razie czego odczytać numer autobusu i rozkład jazdy, a pasażerowie w autobusie ustępują mi miejsca (jeżdżę z białą laską, by było wiadomo, że niedowidzę).

Co do swojej oceny p. JKM, znam jego nowsze i starsze wypowiedzi, nie tylko te o inwalidach i osobach przewlekle chorych, ale i inne "kontrowersyjne", oraz "nie-kontrowersyjne". Dobrze rozumiem ich sens i na 200% wiem, że nie chce on nam zrobić nic złego i nie życzy nam źle. Jestem również prawicową aktywistką, toteż znam p. Janusza osobiście. On wie, że m.in. niedowidzę, szanuje mnie i mamy ze sobą dość dobry kontakt. Oczywiście, nie zawsze podoba mi się forma, w jakiej coś mówi (na rożne tematy; wbrew pozorom jestem bardzo wrażliwa na ostry język) i mówię mu o tym, kiedy mam okazję (kulturalnie, ale stanowczo i konkretnie - i nie robi on 'halo' na moje uwagi). Jednak to nie powód do ciągłego kierowania się emocjami i rezygnacji z logicznego myślenia!

Dlatego podpisuję się pod niniejszym listem!

PS. Zapraszam do odwiedzania mojego bloga: Joanna Krzysztofik - o polityce, ludziach i świecie (salon24)

Mateusz Pucek

(...) Może się to wydać kontrowersyjne, ale ja osobiście zgadzam się z poglądami prezesa Korwin-Mikkego. Niestety, bardzo dużą rolę w ich interpretacji odgrywają media, które często przekłamują i manipulują wypowiedziami pana prezesa. Prezentuje się je często w oderwaniu od kontekstu, przez co są one niezrozumiałe i błędnie interpretowane przez społeczeństwo. Nie da się ukryć, że prezes Korwin-Mikke jest ekscentrykiem i w bardzo charakterystyczny sposób przekazuje swoje poglądy, ale absolutnie nie jest tak, jak zdają się sugerować media i niektórzy politycy, że prezes wyśmiewa się z osób niepełnosprawnych i chciałby je odizolować od reszty społeczeństwa. Nie jest to absolutnie prawdą! By się o tym przekonać, wystarczy chociażby zajrzeć do pisanych przez Korwin-Mikkego tekstów. A może nawiązalibyśmy do jakiejś konkretnej wypowiedzi?

(...)

Tu trzeba wziąć pod uwagę fakt, że panu prezesowi chodziło w dużej mierze o dzieci z niepełnosprawnością intelektualną. Sam chodziłem do szkoły, gdzie była klasa integracyjna i również nie popieram tego typu rozwiązań. Moim zdaniem powinno być tak, że gdy dziecko jest zdolne, to powinno otaczać się jak najzdolniejszymi, by istniała między nimi konkurencja, co pozytywnie wpłynie na rozwój właśnie tych najzdolniejszych i najbardziej ambitnych. A jeżeli wrzucimy do jednej klasy dzieci sprawne intelektualnie z dziećmi z poważnymi problemami z nauką, to oczywiste jest, że wysiłki pedagogów i nauczycieli skupiają się na tych ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi, w związku z czym pozostałe dzieci mogą być stratne. Uważam, że przymusowa integracja osób niepełnosprawnych intelektualnie jest szkodliwa. Trzeba jednak podkreślić, że w przypadku niepełnosprawności fizycznej ten problem nie istnieje – pan prezes mówi wyraźnie, że jeśli ktoś np. porusza się na wózku, to nie ma żadnych przeciwwskazań, by uczęszczał do jednej szkoły ze zdrowymi dziećmi. Powinna panować w tym względzie całkowita wolność wyboru i to rodzice powinni móc decydować o tym, do jakich klas i jakich szkół zostaną posłane ich dzieci. (...)

Witold Wawszczak

Moja matka pomogła jednemu debilowi. W szkole odnotowywał kiepskie wyniki, ponieważ chodził do klasy integracyjnej, gdzie on miał trudności, a normalne dzieci się nudziły. Moja matka przekonała rodzinę debila do przeniesienia go do szkoły specjalnej. Z niepisatego przygłupa nie umiejącego się poprawnie wysłowić, z bardzo popsutymi zębami, rzeczony debil stał się samodzielnym człowiekiem, nauczył zawodu stolarza. Obecnie ma narzeczoną, hollywoodzki uśmiech, samodzielnie podróżuje po polsce a nawet był na kilku wycieczkach zagranicznych. Dopiero z tej perspektywy widać, jak bardzo szkodliwe jest tworzenie klas integracyjnych. Debilom należy się szacunek jako ludziom, natomiast nauczanie musi być dostosowane do zdolności uczniów.

Tomasz Pawłowski

Uważam, że obecnie w Polsce osoby "niepełnosprawne" są ignorowane, poniżane, traktowane, jak Żydzi w czasie II wojny światowej. Osoba niepełnosprawna nigdy nie żąda litości. Chce natomiast być traktowana jak każdy obywatel. Być osobą wolną, niezależną, samo decydującą o sobie. Uważam, iż obecnie w Polsce mamy sytuację w której osobie niepełnosprawnej zakazuje się pracować, a tylko brać "pomoc" od panstwa. Tymczasem takie osoby chcą, i mogą pracować na własne utrzymanie. A przecież nic nie trzeba robić. Wystarczy tylko umożliwić to. Takie osoby mogą przecież pracować na poczcie, portierni lub - jak osoby niewidome - jako pracownik w fabryce perfum. Osoba na wózku może przecież wydawać w okienku listy lub w biurze wydawać przepustki.

Zatem to państwo samo siebie skazuje na sytuację, w której w imię "pomocy" segreguje się osoby. A przecież osoba niepełnosprawna może czynnie uprawiać  sport.

Zatem mówienie o niepełnosprawności jest poniżaniem człowieka. Nie liczy się, czego tego te osoby nie mają lecz to, co MAJĄ.

Nadmieniamy również, że kol. Joanna i kol. Mateusz startowali z list KNP/KORWiN w wyborach do Parlamentu UE 2014, w wyborach samorządowych 2014, oraz w wyborach do Parlamentu RP 2015. 

Na koniec załączamy trochę materiałów tekstowych, filmowych i radiowych - przedstawiających wypowiedzi kol. Joanny, kol. Tomasza i kol. Mateusza o m.in. problemach osób niepełnosprawnych, sposobach ich rozwiązania i p. Korwin-Mikkem.

1. Wywiady z kol. Joanną (z okresu kampanii parlamentarnej 2015) i z kol. Mateuszem (z okresu kampanii do Parlamentu UE 2014):
2. Kilka audycji radiowych Sprawni Wnet, poświęcone głównie niepełnosprawnym z udziałem m.in. kol. Joanny, kol. Mateusza i kol. Tomasza:

3. Kol. Joanna i kol. Mateusz wystąpili również w filmie "Korwin The Movie"

Kol. Joanna była też obecna na jego premierze 9 października w Warszawie. Krótki fragment z nią znajduje się wśród wywiadów z tego wydarzenia:

Pozdrawiamy,
Joanna Krzysztofik, Mateusz Pucek, Witold Wawszczak, Tomasz Pawłowski

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
W spisie adresatów listu znajdziecie Państwo bezpośrednie linki do ich komentarzy do wypowiedzi p. Korwin-Mikkego.


jesus-vs-satan f97ac

Chuck Norris wygłosił mowę do studentów na zakończenie roku na Uniwersytecie Liberty. Zamiast moralizować, opowiedział o tym, jak Bóg wszedł w jego życie kopem z półobrotu.

Mówiąc słowami słynnego Chucka - Pan kierował jego krokami przez wiele lat i będzie robić to dalej! Przeczytaj o jego trudnym dzieciństwie, niespokojnej karierze filmowej, ale też o tym jak serial "Strażnik Teksasu" stał się elementem jego nawrócenia.  
 
Materiał video:
Świadectwa wiary nawróconych Polaków


Przeczytaj świadectwo Chucka Norrisa:

"Robię to bardzo rzadko. Właściwie to nigdy nie przemawiałem na uczelni. Ale mam nadzieję, że gdy usłyszycie moje świadectwo, to zobaczycie jak bardzo Bóg pomógł mi w moim życiu.

Urodziłem się w Oklahomie, w bardzo biednej rodzinie. Moja mama miała jednak niezwykłą wiarę. Zabierała nas z braćmi do kościoła. Mając 12 lat zostałem ochrzczony. 
 
Materiał video:
Przemówiene na Uniwerytecie Liberty w 2008 r. (wymagany j. angielskim}
Trzymałem się wiary przez cały okres szkolny. Mój ojciec był alkoholikiem, dlatego właściwie nie był obecny w moim życiu. Dorastałem jako bardzo nieśmiały, introwertyczny i raczej mało rozwinięty fizycznie chłopak.

Nigdy nie potrafiłem stanąć przed całą klasą, by coś powiedzieć. Za każdym razem, gdy nauczyciel prosił mnie, bym zdał sprawę z wykonanej pracy, to siedziałem i kiwałem głową, że tego nie zrobię. Bałem się powiedzieć coś w zły sposób. Siedząc w ławce też byłem zresztą cały czerwony ze wstydu.

Po skończeniu szkoły wstąpiłem do armii. Jako członek wojsk lotniczych zostałem wysłany do Korei.

To było dla mnie wprowadzenie do sztuk walki. Zacząłem intensywny trening. Gdy wróciłem do kraju, miałem już czarny pas w Tae Kwon Do i brązowy w Judo. W tamtym czasie, w latach 60., niewiele osób miało pojęcie o sztukach walki. Otworzyłem klub i zacząłem reklamować autorskie kursy.

Na swoje pierwsze spotkanie przygotowałem dokładnie to, co miałem powiedzieć. Umiałem to powtórzyć dokładnie od początku do końca. I od końca do początku (śmiech). 

Do sali gimnastycznej, gdzie zorganizowałem spotkanie, przyszło aż 500 osób. Podniosłem mikrofon i powiedziałem: "Dobry wieczór panie i panowie. Nazywam się Chuck Norris i witam was bardzo serdecznie". To jest ostatnia rzecz jaką pamiętam.

Nie wiem, co się działo potem. Przypominam sobie tylko jak chodziłem po sali i pokazywałem różne ciosy.

W ten sposób przełamałem się w sobie. Przełamałem poczucie niebezpieczeństwa, które miałem w sobie przez 21 lat (...).

Pytałem Boga, co mam robić dalej. Myślałem, że będę uczył sztuk walki, ale czułem też, że tak naprawdę nie jest to moja misja. Czekałem co się stanie (...).

Jednym z moich prywatnych uczniów był znany aktor, Steve McQuenn. Zapytał, co bym robił nie mając swoich szkół sztuk walki. Zapytał też, czy byłem kiedyś aktorem. Wyśmiałem go. Nigdy nawet nie grałem w szkolnym przedstawieniu. 

Ale Steve powiedział: "Jest coś w tobie, co mi się podoba. Zobaczmy, co pokaże kamera". Przekonał mnie.

Moja filozofia życia zawsze była taka: jeśli coś zaczynam, to muszę to skończyć. Zdecydowałem się więc kontynuować karierę aktora (...). 

Grałem w wielu filmach, wykorzystując doświadczenie w sztukach walki. Nakręciłem swój pierwszy film o Ninja. Zacząłem odnosić sukcesy.

Niestety, wsiąkłem też w rozrywkowe życie świata Hollywood i straciłem wiarę. To niesamowite jak bardzo byłem nieszczęśliwy, choć robiłem dużo świetnych filmów i zarabiałem mnóstwo pieniędzy. Nie rozumiałem, dlaczego. Sądziłem, że być może powinienem pracować jeszcze więcej, by być jeszcze bardziej szczęśliwy.

Ale im bardziej pracowałem, im bardziej byłem sławny, tym bardziej moje serce było dziurawe, puste. Nie wiedziałem czemu.

I wtedy dostałem ofertę nakręcenia "Strażnika Teksasu". Wszedłem w to. Zaznaczyłem jednocześnie, że serial musi być zorientowany na rodzinę. Odniosłem sukces. Znowu jednak nie radowałem się tym, nie dało mi to szczęścia. I znowu nie rozumiałem, dlaczego.

Podczas mojej kariery filmowej rozwiodłem się z pierwszą żoną. Po 14 latach mój przyjaciel poznał mnie z moją obecną żoną, Giną. Gina od początku była chrześcijanką.

Nasze życie wyglądało tak, że ja chodziłem kręcić Strażnika Teksasu, a ona czytała Pismo. Czytała Biblię każdego dnia. W końcu zaoferowała, że będzie czytać mi na głos. Pewnego ranka podczas lektury usłyszałem głos Ducha Świętego: "Chuck, najwyższy czas byś do mnie wrócił".

Zrobiłem to, nawróciłem się.

Od tego czasu zaczęliśmy robić z Giną show telewizyjny. Żarliwie pragnąłem Pana. I pragnę Go cały czas. Mama zawsze mi mówiła: "Bóg ma dla ciebie swoje plany", a ja zawsze zastanawiałem się jakie. Myślałem, że plan przewidywał bycie gwiazdą filmową, ale przecież Bóg właśnie wtedy przestał być częścią mojego życia.

Dlatego założyłem fundację KickStart. Wiedziałem, że bycie instruktorem przez 15 lat pozwoliło mi przekazać tysiącom młodych filozofię sztuk walki. Pomyślałem o milionach dzieci, których rodziców nie stać na to, by wysłać je do profesjonalnej szkoły. Zastanawiałem się: "Jak mogę im pomóc? Jak do nich dotrzeć"?

Wtedy rozpocząłem program nauki sztuk walki w szkołach znajdujących się na prowincji. Tak żeby dzieciaki mogły przychodzić i uczyć się za darmo.

To było ponad 10 lat temu! Od tego czasu przez nasz program przeszło 150 tysięcy dzieci (...).

Sztuki walki wywróciły do góry nogami całe moje życie. Czuję, jak zmieniają teraz życie tysięcy dzieciaków, które dorastają w warunkach, których sam też doświadczyłem.

Na koniec chcę was zostawić z jeszcze jednym zdaniem: «Wiele zamierzeń jest w sercu człowieka, lecz to Pan kieruje jego krokami» (Prz 19, 21).

Pan naprawdę kierował moimi krokami przez wiele lat. I będzie robić to dalej. Mam nadzieję, że wy także dacie Mu się prowadzić. Wtedy nigdy nie zabłądzicie, obiecuję".

Przemówienie Chucka Norrisa miało miejsce z okazji wręczenia znanemu aktorowi dyplomu doktora nauk humanistycznych Uniwersytetu Liberty (USA, stan Virginia). Władze uczelni chciały tym samym uhonorować jego działania charytatywne.

Chuck Norris założył dwie fundacje: Make-A-Wish oraz KickStart wspomagające dzieci z ubogich rodzin. 

Na początku ceremonii rektor nazwał Chucka Norrisa "takim wzorem dla młodych, który rzadko pojawia się w świecie rozrywki". 

Powiązane:
Znani Polacy: Oni nie wstydzą się Jezusa Chrystusa
Chuck Norris znany jest ze swoich chrześcijańskich przekonań, napisał kilka książek o swojej wierze oraz autobiografię. Jest również członkiem komisji na rzecz wprowadzenia lekcji Biblii do szkół publicznych. 

Źródło: deon.pl / youtube.com
Foto: shiningstranger.files.wordpress.com / portal24h.pl


Kontrrewolucja informacyjna!

Masz ciekawe informację? Zarejestruj się i podziel się nimi!
Wystąp z inicjatywą i zostań liderem OMON-u w swoim mieście! Poszukujemy chętnych do współpracy na zasadzie oddolnego i niezależnego dziennikarstwa. Zbudujmy wspólną strukturę wiadomości regionalnych! 
Kontakt: 
 
"Zbuduj z nami naszą nową rzeczywistość".

OMON - skr. OUR MEDIA & OUR NEWS
0% Cenzury i Propagandy
50% Zysków dla Najaktywniejszych Użytkowników
100% Otwartego i Oddolnego Dziennikarstwa

OMON.pl to pierwszy portal informacyjny tego rodzaju w Polsce. Dzieli się ze swoimi najlepszymi użytkownikami połową zysków(50%) uzyskanych z reklam i darowizn pod koniec każdego roku kalendarzowego. 
Jest to nowatorska koncepcja otwartego i oddolnego dziennikarstwa, gdzie każdy ma szansę zamieścić dowolną wiadomość, materiał filmowy, zdjęcie itp.
Każdy zarejestrowany użytkownik ma również szansę ocenić dany artykuł i materiał, który przypadł mu do gustu i zasłużył na upublicznienie po przez przyznanie medalu. Użytkownicy z największą liczbą uzyskanych medali pod koniec roku kalendarzowego dostają odpowiedni procent z dochodów portalu, odpowiadający ich miejscu rankingowemu.
Charakter portalu odpowiada strukturze wojskowej, gdzie uzyskuje się odznaczenia i stopnie wojskowe, za określone działania związane z aktywnością na portalu jak i poza nim. Im większy stopień wojskowy(odpowiadający określonej liczbie medali), tym większe możliwości, uprawnienia i oddziaływanie w jakim kierunku ma się rozwijać portalu OMON.pl. Za wybitne osiągnięcia i od stopnia podoficerskiego można otrzymać odpowiednie odznaczenia i szarże do rąk własnych.
Portal ma stanowić alternatywę i przeciwwagę dla obecnych mediów głównego nurtu, gdzie informacje i wiadomości są kierowane i zatwierdzane odgórnie.
Portal OMON.pl daje całkowicie wolną rękę swoim użytkownikom, nie cenzuruje kontrowersyjnych treści, czy ciężkich tematów, które nie są poruszane przez mainstreamowe media, celowo bądź nie. 
OMON ma na celu zintegrować wokół siebie wszystkie niezależne środowiska, witryny, blogi, dziennikarzy, aby zbudować i wykreować zupełnie nową rzeczywistość, jak i jakość w polskiej przestrzeni medialnej.


Zapraszam do rejestracji pod moim linkiem polecającym.
http://omon.pl/index.php/rejestracja?invitecode=chemik87 
 
Jeżeli posiadasz Facebooka zapraszam do polubienia fanpage'a pod adresem: 
https://www.facebook.com/OmonPL 


sond d27d4
 
Sondaże mogą zniszczyć lub wylansować kandydata na prezydenta, zdymisjonować ministra, a nawet skasować niewygodny telewizyjny program. Tymczasem w polskich sondażowniach rządzą ludzie z powołanego przez Wojciecha Jaruzelskiego w stanie wojennym „mundurowego” CBOS, który był orężem generalskiej junty. Dziś zasiadają we władzach OBOP, Pentora, PBS i IPSOS. Stworzyli też od podstaw GfK Polonia. Publikujemy dziś dziennikarski raport, który pokazuje, jak działa patologiczny układ, na który składają się wzajemne powiązania sondażowni, mediów oraz medialnych ekspertów. Mechanizm, który czyni z polskiej demokracji zabawkę w rękach postkomunistycznej oligarchii.


(Od Autora: W obecnej operacji mającej obalić rząd PiS sondażownie odgrywają – obok mediów - rolę kluczową. Kuriozalny sondaż z Nowoczesną w roli lidera, rzekomy gigantyczny oddźwięk protestów KOD, wzrost nieufności do prezydenta Andrzeja Dudy – wszystko to ma podgrzewać atmosferę, delegitymizować obóz niepodległościowy, powodować w nim podziały. Sondażownie to najbardziej niebezpieczna broń układu, bo najsłabiej rozpoznana. Jej obecne, ryzykowne użycie na totalną skalę wskazuje na to, że mamy do czynienia z kluczowym momentem w historii III RP. Artykuł „Grupa Trzymająca Sondaże” opublikowałem w Gazecie Polskiej 13 grudnia 2006 r. i odnosił się on do ówczesnego składu personalnego sondażowni, ale zmiany, które dokonały się w międzyczasie mają charakter drugorzędny. Mechanizm, stworzony przez reżim Jaruzelskiego, ma się dobrze. Piotr Lisiewicz
 
Powiązane: 
 
Legendarny punkowy zespół Dezerter śpiewał w 1987 r. piosenkę „Szwindel”: „Postawią sobie pomnik bohatera/ Wybiorą sobie nowego premiera/ Stworzą nowy system polityczny/ I będą dumni, że jest demokratyczny/ Znowu szwindel szykują nowy/ Znów chcą się dobrać do twojej głowy”.

Żyjemy w kraju, w którym demokrację niszczy szwindel. Jest nim przeżarta patologicznymi powiązaniami piąta władza, bo tak nazywa się ośrodki badania opinii publicznej. Władza sondażowni jest ogromna. – Za pomocą sondaży można zniszczyć kandydata na prezydenta lub szanse partii politycznej na władzę. Można zdymisjonować ministra, ogłaszając, że tego chcą ludzie. Można skasować niewygodny program telewizyjny, podając fałszywe informacje o jego odbiorze przez widzów – mówi socjolog, dr Włodzimierz Petroff.

Tam gdzie sondażowiec strzela sobie w łeb…

W 1992 r. w Wielkiej Brytanii wybuchł gigantyczny skandal. Sondażownie przewidywały w wyborach parlamentarnych 2-procentowe zwycięstwo Partii Pracy. Tymczasem wygrali – i to aż 8 procentami – konserwatyści. Przywiązani do demokracji Brytyjczycy uznali, że jest ona zagrożona. Do zbadania skandalu powołano specjalną parlamentarną komisję. Miesiącami, przy udziale najwybitniejszych ekspertów, z chirurgiczną precyzją badano popełnione błędy. Naukowcy opisywali drobiazgowo, punkt po punkcie, wszystkie przyczyny pomyłki. W efekcie skandal do dziś się nie powtórzył i w kolejnych wyborach prognozy były zbliżone do prawdziwych wyników.

W 1995 r. podobne wydarzenie miało miejsce we Włoszech. Jeden z przedstawicieli ośrodków badania opinii publicznie przepraszając za popełnione błędy, udał nawet, że strzela sobie w łeb atrapą pistoletu. Inna agencja wystosowując publiczne przeprosiny, ogłosiła, że rezygnuje z honorarium za przeprowadzone nietrafne badania.

… i tam gdzie jest bezkarny

A u nas? Na tydzień przed drugą turą zeszłorocznych wyborów prezydenckich TVN poinformował za GfK Polonia, że Tusk wygrywa z Kaczyńskim różnicą 24 procent – 62 do 38. W wyborach wygrał Kaczyński, zdobywając ponad 54 proc. przy niespełna 46 proc. Tuska. Oznacza to, że GfK Polonia pomyliła się o… 32 punkty procentowe.

Nikt w GfK Polonia nie popełnił – nawet pozorowanego – samobójstwa. Nie podali się do dymisji szefowie firmy, a badacze zainkasowali pieniądze. Żaden z nich nie trafił za kratki ani nawet na ławę oskarżonych. Bo o ile oszustwa sędziów piłkarskich czy sportowych działaczy nie są już bezkarne, o tyle tych, którzy z premedytacją niszczą wywalczoną w latach 80. przez Solidarność demokrację, nie spotyka u nas nawet ostracyzm.

Elżbieta Gorajewska, rzecznik odpowiedzialności dyscyplinarnej w branżowej Organizacji Firm Badania Opinii i Rynku (OFBOR) robiła wrażenie zaskoczonej, gdy spytaliśmy ją o odpowiedzialność firmy GfK. – To nie jest wina firmy. Ludzie kłamią ankieterom – wyjaśniła rozbrajająco. Dodała, że za czasów jej rzecznikowania nie było ani jednej sprawy dyscyplinarnej dotyczącej sondażu politycznego. Maciej Siejewicz z firmy GfK powiedział nam, że w jego firmie nie przeprowadzono żadnych procedur sprawdzających przyczyny gigantycznego błędu. – Ale zmieniliśmy metodologię badań – dodał.

Polskie sondażownie czują się bezkarne. Jeśli dziennikarz napisze nieprawdę, można pozwać go do sądu. Ale socjolog, który „pomyli się” o 32 proc., zawsze może się czymś wytłumaczyć. Mówi, że ankietowani go okłamali. Albo jakaś ich część, o określonych poglądach, nie chciała z nim rozmawiać. A inni w ciągu tygodnia zmienili zdanie. Socjologowi nie da się udowodnić, że skłamał. Bo kogo powołać na świadków? „Próbę” tysiąca anonimowych respondentów z całego kraju?

Fałszerstwa sondaży wyglądają więc na zbrodnię doskonałą. Ale także najdoskonalszy zbrodniarz, nawet jeśli nie zostawi dowodów, to nie ma szans zatrzeć wszystkich poszlak. Poszliśmy ich tropem. Rozmawialiśmy z dziesiątkami osób z tego środowiska. Zbadaliśmy życiorysy tych, którzy rządzą „piątą władzą”.

Kampania reżyserowana przez sondażownie

Nie załamuj się… Może i przegrałeś wybory… Ale nadal jesteś liderem sondaży!” – taki komiks robił w zeszłym roku furorę w internecie. Kampanie prezydencka i parlamentarna obfitowały w dziwne wydarzenia, których słynny sondaż GfK był tylko ukoronowaniem. Wiele wskazuje, że w czasie jej trwania sztucznie wylansowani przez ośrodki zostali aż dwaj z głównych pretendentów: Tusk i Cimoszewicz.

26 czerwca 2005. Włodzimierz Cimoszewicz kilka tygodni wcześniej ogłosił, że nie będzie startować w wyborach prezydenckich. Mimo to firma Pentor ogłasza wyniki sondażu, według którego… kandydat lewicy cieszy się 22-procentowym poparciem. Dwa dni później Cimoszewicz ogłasza: przekonały go „liczne głosy rodaków”. Choć jest człowiekiem skromnym i niepchającym się na stanowiska, to jednak wystartuje.

9 sierpnia 2005. GfK Polonia ogłasza wynik badania, z którego wynika, że nagle mocno skoczyło w górę poparcie Donalda Tuska, który w ciągu trzech tygodni awansować miał z piątego na pierwsze miejsce w sondażu. W lipcu popierało go 8 proc. Polaków i socjologowie nie dawali mu szans na wejście do drugiej tury. Teraz ma mieć aż 24 proc.

15 września 2005. Po wycofaniu się Cimoszewicza PBS ogłasza zrobiony dla „Gazety Wyborczej” sondaż, z którego wynika, że Tusk jest już bliski zwycięstwa w pierwszej turze. Ma mieć poparcie 49 proc. wyborców. Lech Kaczyński nie ma nawet połowy tego – popiera go 22 proc. Z badań PBS ma wynikać, że po wycofaniu się Cimoszewicza może on zyskać całe… 2 proc. Jeszcze dalej idzie „Rzeczpospolita”, która ogłasza, że lidera PO popiera 51 proc.

Jeśli wierzyć PBS-owi, Tusk pozyskiwał wyborców w szaleńczym wręcz tempie – w połowie lipca popierało go zaledwie 8 proc., w połowie września – blisko połowa.

W jakich ośrodkach Tusk i Cimoszewicz uzyskali zaskakująco wysokie poparcie? Tusk znakomite wyniki miał w PBS. Prezesem PBS jest Krzysztof Koczurowski. Był on jednym z założycieli Kongresu Liberalno-Demokratycznego, którego działacze – z Tuskiem na czele – rządzą obecnie PO. Zasiadał w zarządzie tej partii, w 1991 r. był jedną z trzech osób, które kierowały kampanią wyborczą KLD.

Z kolei Cimoszewicz sensacyjny wynik uzyskał w kojarzonym z SLD Pentorze. Kto rządzi Pentorem? O tym w dalszej części tekstu.

Jakie skutki może mieć zawyżenie wyniku jednego z kandydatów? W momencie gdy wyborcy nie mają jeszcze sprecyzowanych poglądów, na kogo głosować – olbrzymie. Ludzie wybierają spośród tych, którzy się liczą, a tych wyznacza sondaż. Wybierając, wolą być po stronie zwycięzców. Wielkie znaczenie ma dla nich wybór „zwykłych ludzi”, takich jako oni, który pokazywać powinien sondaż. – Wpływ sondaży na politykę jest ewidentny. Zasada jest taka, że jeśli wygrywasz w sondażach i masz aferę u przeciwnika, to powinieneś wygrać – mówi Jacek Chołoniewski z firmy Estymator, współtworzącej Polską Grupę Badawczą, która najtrafniej przewidziała wynik wyborów z zeszłego roku.

Ubocznym skutkiem tego jest wzrost poczucia bezkarności nieuczciwych badaczy. Bo w przypadku mocno nagłośnionego sondażu często się zdarza, że wyniki sfałszowanego badania potwierdzają, choćby częściowo, wyniki innych ośrodków. Bo pierwszy sondaż zdążył już uruchomić lawinę.

Amerykański psycholog społeczny Robert Cialdini przywołuje w swej książce „Wywieranie wpływu na ludzi” szokującą historię sekty Świątynia Ludu w Jonestown w Gujanie. Jak dowodzi Cialdini, jej 910 członków popełniło samobójstwo m.in. dlatego, że uznawali „społeczny dowód słuszności” – widzieli popełniających samobójstwo współwyznawców.

Według Cialdiniego techniki używane przy werbowaniu ludzi do sekty i zmuszaniu ich do posłuszeństwa często nie różnią się od tych, jakie stosują spece od marketingu. Szefom ośrodków badania opinii publicznej idzie o tyle łatwiej, że nie wymagają od wyborców samobójstwa, a tylko oddania głosu na odpowiednią partię polityczną. A może inaczej: samobójcze skutki zagłosowania na partię np. związaną z oligarchią postkomunistyczną są rozłożone w czasie.

Taśmy prawdy i sondażowa ściema

Przykład nieco świeższy. Po emisji taśm Beger Fakty TVN podały, że na PO głosować chce 34,2 proc. wyborców, a na PiS zaledwie 19,2. Jeszcze bardziej zaszalał Pentor, według którego PO wygrywało z PiS 34 do 18,1. – W rzeczywistości notowania PiS spadły o około 2–3 procent – mówi Jacek Chołoniewski z Polskiej Grupy Badawczej, która najtrafniej przewidziała wynik zeszłorocznych wyborów.

W sześć tygodni po sondażach pokazujących około 16-procentową przewagę PiS w prawdziwych wyborach samorządowych padł remis – PO wygrała wprawdzie o 2 proc. w wyborach do sejmików, ale znacznie wyżej przegrała z PiS w powiatach i gminach.

Kto zorganizował dziwny sondaż dla Faktów, pokazujący gwałtowny spadek notowań PiS? Firma SMG/KRC. Była to nie lada niespodzianka, bo ta licząca się na rynku badań marketingowych firma powróciła do badań preferencji politycznych po kilku latach przerwy.

Kim są szefowie SMG/KRC? Prezes tej firmy Krzysztof Borys Kruszewski to syn prof. Krzysztofa Kruszewskiego, słynnego sekretarza Komitetu Warszawskiego PZPR, organizatora bojówek, które w 1979 r. katowały uczestników spotkań opozycyjnego Towarzystwa Kursów Naukowych, nazywanego latającym uniwersytetem. W latach 1980–1981 Kruszewski-senior był ministrem oświaty.

Krzysztof Borys Kruszewski podkreśla, że nigdy nie podzielał poglądów ojca. Jego firma została założona w 1989 r. przez grupę młodych absolwentów socjologii i kojarzona była z nowym, „solidarnościowym” rządem. Badania robiła głównie na zlecenie otoczenia premiera Mazowieckiego, ministra Balcerowicza oraz Jeffreya Sachsa, a także zlecane przez Amerykanów. Jak powiedział nam Kruszewski-junior, Amerykanie uważali, że ośrodki, które działały w PRL, są mało wiarygodne. Szukali kogoś nowego i tak trafili do SMG/KRC.

Pułkownik Kwiatkowski i towarzysz Mauzer

Kim są ci, którzy odpowiadają za stan polskiej socjometrii? Aby się tego dowiedzieć, cofnijmy się o 20 lat, do tajemniczej postaci pułkownika Kwiatkowskiego. Nie tego z komedii Kazimierza Kutza. O ile filmowy Kwiatkowski podawał się za oficera UB, to twórca powołanego w stanie wojennym CBOS płk Stanisław Kwiatkowski (dziś znacznie bardziej znany jest jego syn – były prezes TVP Robert Kwiatkowski) usytuowany był w hierarchii władzy PRL znacznie wyżej.

Urodzony w 1939 r. guru polskiej socjometrii od 1973 r. był doradcą ministra obrony Wojciecha Jaruzelskiego. Pozostał nim także, gdy Jaruzelski został premierem. Doradca Jaruzelskiego miał za sobą publikacje wychwalające szybki rozwój Związku Radzieckiego, wygrywającego gdy chodzi o ekonomiczny rozwój ze Stanami Zjednoczonymi.

Stan wojenny stał się okazją do tego, by Kwiatkowski mógł kontynuować swój zawodowy rozwój w nowej instytucji.

W pierwszym numerze „Biuletynu CBOS” (1/85) Kwiatkowski tak opisywał początki tego ośrodka: „Z zamiarem powołania takiej instytucji noszono się już od dawna. Stało się to jednak właśnie w czasie trwania stanu wojennego, co w połączeniu z faktem, że uchwałę w tej sprawie podpisał prezes Rady Ministrów generał armii Wojciech Jaruzelski, ma swoją wymowę. Z urzędu opiekę nad „noworodkiem” sprawują od początku szef Urzędu Rady Ministrów i przewodniczący Komitetu Społeczno-Politycznego Rady Ministrów”.

Odnotowywał, że centrum „ma obowiązek pośredniczyć – jak się zwykło mówić – między władzą a społeczeństwem”. Stwierdzał też, że „działalność Centrum ma być w swoich założeniach usługowo-użytkowa w stosunku do potrzeb rządu”.

Jakie poglądy reprezentował pułkownik? W wydanej w 2003 r. książce „Szkicownik z CBOS-u” Kwiatkowski przedrukowuje swój artykuł z pisma „Tu i teraz” z 2 marca 1982 r. Ale ze skrótami. Pułkownik pomija pewien niewygodny dziś fragment, w którym – dziesięć tygodni po pacyfikacji kopalni Wujek – wyrażał swą aprobatę dla pomysłu walki z opozycją przy użyciu broni palnej: „Zgadzam się w ocenie co do konieczności przeciwdziałania kontrrewolucji. Nigdy zresztą nie było wątpliwości w sytuacjach skrajnych, gdy przeciwnik sięgnął po władzę i gdy zorganizowaną opozycję przełamywano przy pomocy wszystkich środków, którymi dysponuje socjalistyczne państwo. Zawsze, kiedy wymiana zdań przechodziła w wymianę strzałów, >>głos zabierał towarzysz Mauzer<<”.

Główna myśl Kwiatkowskiego była jednak inna: oprócz robienia użytku z towarzysza Mauzera z opozycją trzeba walczyć także intelektualnie. Pułkownik postulował, by opozycję „pozbawiać bazy społecznej”, zaś opozycjonistów „dyskwalifikować politycznie, obnażać ukryte intencje, rozbijać logicznie. Tak przecież rozprawił się Lenin z empiriokrytykami”.

Zarówno współpracownicy, jak i przeciwnicy podkreślają, że Kwiatkowski wyróżnia się nieprzeciętną inteligencją. Zbigniew Maj, dziś pracujący w OBOP, mówi wprost: – Pracowałem w dziewięciu firmach w tej branży i powiem panu, że prezes Kwiatkowski był z moich szefów najbardziej światłą osobą.

Sondaże pieczone w mundurkach

W czasach telewizyjnych spikerów w mundurach także stworzony przez Kwiatkowskiego w 1982 r. CBOS współtworzyli dobrani przez niego wojskowi. Kwiatkowski zabrał ze sobą z gabinetu ministra obrony Halinę Hałajkiewicz, którą wspomina jako „pierwszego pracownika z legitymacją CBOS”. To Hałajkiewicz redagowała „Biuletyn CBOS”. Zajmowała się też pisaniem raportów z badań.

Na wojsku Kwiatkowski oparł też jego lokalne struktury, o czym pisze w „Szkicowniku”: „Wpadłem na pomysł, że najszybciej i sprawniej będzie, jeśli koordynatorami wojewódzkimi zostaną, przynajmniej doraźnie, oficerowie z Wojskowych Poradni Psychologicznych”. Zbigniew Maj wspomina: – Na początku koordynatorzy to byli pracownicy wojska. Oni wynajmowali ankieterów i dostarczali nam wyniki. Nie zawsze byli to fachowcy wysokiej klasy. Ci, co ewidentnie się nie nadawali, później odeszli.

Jak Kwiatkowskiego traktowała władza? On sam pisał w „Polityce” (4.04.1987): „Kiedyś, w początkach działalności Centrum Badania Opinii Społecznej zdarzało się, że pytano mnie o sprawy, które jedno z ministerstw nazywa wewnętrznymi. Mylono mój mundur z innym mundurem, a badania opinii, z innego rodzaju służbą państwową”.

Młodzież, partia, Pentor

Kwiatkowski zadowolony był z efektów swej pracy. W 1985 r. meldował: „Jak sądzę, mogę liczyć, że Obywatel Generał uzna zadanie za wykonane”. Z notatek umieszczonych w „Szkicowniku”: „Kończę rok 1985 w przekonaniu, że wywiązałem się z zadania, jakie otrzymałem w okresie stanu wojennego”. Proponuje, że w tej sytuacji może podać się do dymisji. Kwiatkowski znalazł godnego następcę: „Nadmieniłem, że nareszcie znalazłem odpowiedniego zastępcę ds. badań: dr Eugeniusz Śmiłowski «może kandydować na następcę dyrektora»” – odnotował.

Śmiłowski na uznanie zasłużył zapewne jako publicysta związanego z ZSMP pisma „Pokolenia”, w którym opublikował artykuł „Młodzież–partia–społeczeństwo”, czyli relację z konferencji „naukowej” zorganizowanej w Pokrzywnej przez „Komitet Wojewódzki PZPR w Opolu przy współpracy Instytutu Podstawowych Problemów Marksizmu-Leninizmu przy KC PZPR” („Pokolenia” 6/83).

Obecnie Śmiłowski jest prezesem Pentora. Przypomnijmy: ośrodka, który opublikował sensacyjny sondaż z Cimoszewiczem jako liderem.

Jaruzelski jak zawsze najlepszy

Także inni byli współpracownicy Kwiatkowskiego odgrywają dziś w ośrodkach badania ogromną rolę. Elżbieta Lenczewska-Gryma jest dziś Liderem Sektora Badań Medialnych w OBOP. W biuletynach CBOS pisała o nastrojach wśród nauczycieli, podkreślając ich poparcie dla władzy: „Spośród instytucji i grup funkcjonujących w życiu publicznym nauczyciele skłonni byli obdarzyć największym zaufaniem Sejm, wojsko, rząd i Radę Państwa (3/4 badanych), następnie związki zawodowe, PRON i PZPR (2/3 badanych), nieco rzadziej Kościół i milicję (w obu przypadkach po 57%) i najrzadziej opozycję polityczną (co 10 badany)” (Biuletyn CBOS 7/86, test pisany razem z Elżbietą Kościesza-Jaworską).

Obecny kolega Lenczewskiej z OBOP Zbigniew Maj poddawał szczegółowej analizie sondaż sformułowany tak: „W wyborach do rad narodowych wzięło udział 75 proc. obywateli. To dużo czy mało?”. Dalej padało pytanie, komu to zawdzięczamy oraz kto zyskał na takiej frekwencji. I padały odpowiedzi – wśród nich „władza” oraz „partia”.

Elżbietę Gorajewską, rzecznik odpowiedzialności zawodowej w OFBOR (wcześniej była jej prezesem), cytowaliśmy na początku tekstu. Jej postawa przestaje dziwić, gdy przeczytamy jej artykuły z lat 80. W jednym z biuletynów obecna szefowa AGB Nielsen Media Research dowodziła, jak popularny w społeczeństwie jest generał Jaruzelski: „Respondenci wybierając z listy zawierającej nazwiska zarówno działaczy państwowych i partyjnych, jak i ludzi związanych z Kościołem, działaczy b. „Solidarności” – tych ludzi, którzy darzą sympatią, najczęściej wskazują na gen. W. Jaruzelskiego – 71,7% i kardynała Glempa – 68,7%”. Z badań wynikało, że zdaniem Polaków Jaruzelski przyczynił się do „zachowania suwerenności Polski” (miało tak twierdzić 72 proc.) oraz „zapobieżenia wojnie bratobójczej” (aż 83,1 proc.). Gorajewska konkludowała: „Niekwestionowane są więc dwa osiągnięcia rządu generała Jaruzelskiego: zaopatrzenie rynku i spokój społeczny” (1–2/86).

W innym numerze (3/85) opublikowała tekst „System społeczno-polityczny kraju w ocenie młodzieży szkolnej”. Pisała w nim: „Rejestrujemy natomiast spadek krytycyzmu badanych w ocenie 40-letniego dorobku ustroju socjalistycznego w Polsce. (…) Zauważamy również stosunkowo wysokie – zwłaszcza w 1985 r. – na tle innych instytucji i ugrupowań, oceny działalności wojska. Towarzyszy temu brak akceptacji dla działalności nieoficjalnych struktur politycznych – opozycji politycznej oraz spadek ocen pozytywnych Kościoła w stosunku do ocen z 1983 r.”.

Beata Jaworska od 17 października jest dyrektorem badań jakościowych w IPSOS. Wcześniej pracowała w Pentorze. Ostatnio przez dwie kadencje zasiadała z nadania SLD w zarządzie Polskiego Radia. W biuletynie opisywała badania „Młodzi o polityce”, z których wynikało, że oceniają oni korzystniej milicję niż opozycję polityczną. Jeszcze lepsze notowania miały wojsko i PZPR („Biuletyn CBOS” 3/87, tekst pisany razem z Elżbietą Gorajewską).

Pluralizm związkowy niekoniecznie

U pułkownika Kwiatkowskiego pracował cały obecny zarząd Pentora – znany nam już Eugeniusz Śmiłowski, Jerzy Głuszyński, i Piotr Kwiatkowski. Głuszyński to były członek Komisji Ideologicznej KC PZPR. W latach 1973–1980 był działaczem SZSP, w którym m.in. przewodniczył Komisji Nauki (dziś byli członkowie tej organizacji tworzą Stowarzyszenie Ordynacka). W PZPR działał od 1978 r. W latach 1984–1986 był członkiem Prezydium Komisji ds. Młodzieży Sportu i Turystyki KW PZPR w Poznaniu. Do wspomnianej Komisji Ideologicznej KC trafił w 1986 r. Działał też w Związku Młodzieży Wiejskiej (ZMW). W latach 1987–1988 był przewodniczącym zarządu krajowego tej organizacji. W wywiadzie dla „Trybuny Ludu” (93/88) Głuszyński mówił: „Jesteśmy dziś jedyną organizacją o charakterze politycznym, powstałą w gorącym okresie posierpniowym, która nie została zawieszona podczas stanu wojennego i która, oczywiście zmieniając się po drodze, dobrze, jak sądzę, wpisana jest w obecny czas dokonujących się zmian”. Dodawał, że „sens istnienia związku leży w jego charakterze ideowo wychowawczym i w sferze wychowania musimy przede wszystkim osiągać rezultaty”.

W biuletynach są też teksty Małgorzaty Czarzasty – żony Włodzimierza Czarzastego i udziałowca Muzy SA.

W rozmowie z nami żaden z prominentnych dziś w branży byłych pracowników CBOS nie przyznał się do manipulowania sondażami. Elżbieta Lenczewska-Gryma pytana o to, jak wspomina czasy CBOS, odpowiedziała: – Cudownie. To była właściwie pierwsza w PRL możliwość robienia badań nastrojów społecznych.

– Pan chyba dzwoni do nieodpowiedniej osoby, żeby pytać o manipulacje. Ja byłem w CBOS głównym specjalistą – stwierdził Zbigniew Maj. – Żadnych manipulacji nie było, chociaż nie wszystko było publikowane. Były raporty, które otrzymywało tylko kilka osób w państwie, trzymane w szafie pancernej.

Paweł Chełstowski, w latach 80. pracownik CBOS, jest dziś dyrektorem w PBS: – Byłem w CBOS szeregowym pracownikiem. Nikt nie usiłował wpływać na moje badania.

Jerzy Głuszyński, Pentor: – To była rzetelna robota badawcza, bez nacisków. Że nie wszystkie publikowano, to oddzielna sprawa.

Na to, jak było w praktyce, wskazują jednak zalecenia KC PZPR. 12 lutego 1985 r. Sekretariat KC ustanowił „zasady informowania o wynikach opinii społecznej”. Pod instrukcją podpisało się dwóch członków Biura Politycznego. Według niej uzgadnianiu z odpowiednimi sekretarzami KC w trybie roboczym podlegały „badania dotyczące organizacji i instancji partyjnych” oraz „informowanie o wynikach badań opinii o PZPR”, a także „publikowanie wyników badań prognostycznych w odniesieniu do kierunku rozwoju systemu politycznego w kraju”.

Niektóre ówczesne wypowiedzi Kwiatkowskiego budzą śmiech. Gdyby wierzyć pułkownikowi, to Polacy bez nadmiernej niechęci odnosili się do… podwyżek. Jak pisał pułkownik w „Polityce” (13.07.1985), 57,5 proc. badanych uznało podwyżkę za nieuniknioną, zaś 41 proc. za konieczną.

CBOS pod wodzą Kwiatkowskiego dotrwał do 1990 r. W 1989 r. centrum zorganizowało osławione badania na zlecenie OPZZ. Wynikało z nich, że Polakom raczej wystarczy jeden związek zawodowy. Kwiatkowski referował na łamach „Res Publiki”: „W kwestii pluralizmu związkowego opinie są biegunowo podzielone. Gdyby zrobić ogólnopolskie referendum, przeważałyby o parę procent głosy opowiadających się za jednym związkiem w przedsiębiorstwie. Aż co czwarty Polak nie miałby zdania w tej sprawie”.

Od towarzysza Mauzera do GfK Polonia

W 1990 r. Kwiatkowski odszedł z CBOS. Jego miejsce zajęła prof. Lena Kolarska-Bobińska. Ale nie był to koniec kariery pułkownika. „Największe, niezależne, prywatne ośrodki badania w Polsce po 1989 roku tworzyli (od podstaw!) specjaliści z CBOS. Przykładem GfK Polonia i Pentor” – napisze w swojej książce.

Sam pułkownik zaczął tworzyć w 1990 r. firmę GfK Polonia, której dyrektorem był do 1995 r. Dziś mało kto pamięta, że to kolejne dziecko Kwiatkowskiego. Dlaczego? Przez wiele lat GfK nie pojawiała się zbyt często w mediach, bo nie prowadziła sondaży politycznych, a tylko badania marketingowe. Dopiero w ostatnich latach zajęła się polityką, co w branży zostało odebrane jako niespodzianka.

Z jakich ludzi Kwiatkowski stworzył GfK? Odpowiedź znajdujemy na łamach pisma „Brief” (47/2003), w tekście o Elżbiecie Gorajewskiej. „Brief” pisze o niej: „W 1990 r. opuściła firmę. Powód? Z CBOS-u odszedł jego szef, prof. Stanisław Kwiatkowski, który miał stworzyć polski oddział niemieckiego instytutu badawczego GfK. Prof. Kwiatkowski zdołał przekonać część pracowników CBOS-u, aby rozpoczęli pracę w nowej firmie. Wśród tych osób była Elżbieta Gorajewska, która miała zająć się badaniami mediowymi. Ostatecznie, została kierownikiem działu mediów i reklamy firmy GfK Polonia”. W GfK pracowała do 1996 r.

Najwięcej plotek w środowisku budzi osoba Marka Markiewicza, dyrektora w GfK Polonia. Markiewicz wyróżnia się tym, że nie jest socjologiem i przed objęciem kierowniczego stanowiska w firmie mało kojarzył się z badaniami. Jest absolwentem Szkoły Głównej Handlowej, a w latach 1980–1990 był doradcą ministra kultury ds. organizacji i zarządzania. Odgrywa też wielką rolę w lobby badaczy – jest członkiem zarządu OFBOR.

Antykomuniści zawsze słabi w sondażach

Polityczne sondaże po 1989 r. to wielka seria wpadek. Ośrodki zgodnie prorokowały, że do drugiej tury w pierwszych wyborach prezydenckich przejdzie Tadeusz Mazowiecki, a nie Stan Tymiński. Według OBOP wyniki miały wynosić odpowiednio: Wałęsa 38 proc., Mazowiecki 23 proc., Tymiński 17 proc. Miesiąc wcześniej – 17 października – prowadzić miał Mazowiecki z wynikiem 29 proc. przed Wałęsą – 24 proc.

Podobnie bywało w wyborach parlamentarnych. W 1993 r. przewidywał, że wybory miała wygrać Unia Demokratyczna z poparciem 17,6 proc. Dostała 5 procent mniej. – Przyjmijmy, że sondaże zwiększyły poparcie UD o 5 procent. Oznaczało to awans z partii przeciętnej na liczącą się najbardziej – mówi Petroff.

Na wyliczanie przykładów nie starczyłoby tu miejsca, ale reguła jest jedna – w sondażach niemal zawsze pokrzywdzone są partie prawicowe, w szczególności opowiadające się za dekomunizacją, lustracją czy walką z układami. Aż do dziś. Czy to oznacza, że sondażownie kłamią?

Pomożecie? Trudno powiedzieć

– Gierek zmartwychwstał i chce wrócić do władzy. Jeden z ośrodków badania opinii rozpisuje sondaż z pytaniem: „Pomożecie?”. Jako że od lat 70. realia się zmieniły, respondenci mają aż trzy możliwości odpowiedzi na pytanie: „Tak, oczywiście”, „Raczej tak” oraz „Trudno powiedzieć” – ten dowcip usłyszeliśmy od jednego z socjologów.

Anegdota pokazuje tylko jedną z metod manipulowania sondażami – wpływania na respondenta poprzez treść pytań lub podanych do wyboru odpowiedzi. Wielu z badaczy podkreśla, że metody manipulacji wcale nie muszą być prymitywne. – Polscy badacze są fachowi, gdy chodzi o warsztat, jeśli porównamy ich ze specjalistami z innych krajów – mówi jedna z ważniejszych osób z branży. – I właśnie dlatego wiedzą znakomicie, jak manipulować badaniami. – Fałszerstwa? Nie spotkałem się – śmieje się inny socjolog. – Dobry fachowiec potrafi uzyskać odpowiedni wynik bez wulgarnych fałszerstw.

Nasi rozmówcy opisali nam wiele takich metod. Oto niektóre z nich.

Pytania o politykę trafiają z reguły do tzw. omnibusa, czyli listy kilkudziesięciu pytań, z którymi ankieter przychodzi do badanego. Jeśli pyta o poparcie dla rządu, wynik można łatwo zmienić, umieszczając przed wspomnianym pytaniem inne, które ukierunkują respondenta. Jeśli wcześniej przeczyta on pytania o bezrobocie, patologie, emigrację zarobkową itp., to prędzej zdecyduje się negatywnie ocenić rząd. Jeśli przeczyta o wzroście gospodarczym, udanym pozyskaniu środków z Unii Europejskiej albo sukcesach w polityce zagranicznej, to częściej zaznaczy pozytywną ocenę.

W szczególności w końcówce kampanii wyborczej odgrywają u nas wielką rolę badania telefoniczne – robione na szybko, z dnia na dzień. Według kodeksu międzynarodowego stowarzyszenia ESOMAR, którego przestrzeganiem chwalą się polskie sondażownie, nie powinno się przeprowadzać badań telefonicznych tam, gdzie mniej niż 85 proc. obywateli ma telefony. Tymczasem u nas telefony stacjonarne – których dotyczą badania – ma zaledwie 73 proc. obywateli. Oznacza to też, że mieszkańcy wsi i ludzie starsi są w sondażach niedowartościowani – czyli partie mające wśród nich poparcie wypadną w sondażu słabiej.

W przypadku badań telefonicznych znaczenie może mieć też godzina, o której badacze zadzwonią do respondentów. Inne wyniki osiągną, gdy dzwonić będą w weekend, a inne w ciągu tygodnia. Inne wieczorem, a inne rano.

Podobnie bywa podczas chodzenia po mieszkaniach. Inne wyniki uzyskamy, ankietując mieszkańców bogatej, a inne biednej dzielnicy. Ankieter odwiedzający słynną „Zatokę Czerwonych Świń” w Warszawie z pewnością zawyży wynik postkomunistów.

Pytania o politykę umieszczane są zazwyczaj pod koniec omnibusa, bo badani odpowiadają na nie niechętnie. W efekcie np. połowa z nich jest zmęczona i na nie nie odpowiada. Badania reklamowane jako przeprowadzane na tysiącu respondentów są więc realnie przeprowadzane zaledwie na pięciuset.

Najbardziej znaną, ale i łatwą do wykrycia metodą jest tendencyjne zadawanie pytań. Pytając „Czy jesteś za obniżeniem podatków, które ma się przyczynić do zmniejszenia bezrobocia?” uzyskamy inną odpowiedź, niż gdy spytamy „Czy jesteś za obniżeniem podatków połączonym z obniżeniem zasiłków dla bezrobotnych i przywilejów socjalnych?”.

Badania przeprowadzane przez chcących dorobić studentów często w ogóle są fikcją. Nasz redakcyjny kolega Filip Rdesiński, absolwent socjologii, tak wspomina studenckie praktyki w Poznaniu: Kiedy byłem na studiach, chyba w 2002 roku, gmina Tarnowo Podgórne wraz z moim instytutem prowadziła badania na temat jakości zarządzania tą gminą. Większość ankiet studenci wypełniali sami na kolanie w akademiku. Potem widziałem, jak obecny poseł PO Waldy Dzikowski, były wójt tej gminy, ogłaszał w telewizji jej wielki sukces. Przed badaniami oraz po zorganizowano poczęstunek. Badacze dostali m.in. kiełbaski i beczkę piwa.

Metody kontroli uczciwości ankieterów są mało skuteczne. Niemal każdy student spotkał się z propozycją kolegi co do badań marketingowych: „podam twój numer, jakby co, to potwierdź, że wypełniałeś”.

Autorytety jako część systemu

Wielką rolę w utrzymywaniu obecnego skompromitowanego systemu odgrywają medialne autorytety socjologiczne. Tak się dziwnie składa, że z reguły stają one murem po stronie sondażowni. Nazwiska komentatorów zapraszanych do ogólnopolskich mediów można wymienić na palcach dwóch rąk: Ireneusz Krzemiński, Lena Kolarska-Bobińska, Andrzej Rychard, Radosław Markowski, Edmund Wnuk-Lipiński, Jacek Raciborski, Tomasz Żukowski.

Tak się też składa, że poglądy wszystkich tych osób, z wyjątkiem może Żukowskiego, mieszczą się pomiędzy SLD (publicysta pezetpeerowskich „Nowych Dróg” Raciborski) a Platformą (były działacz KLD Krzemiński).

Ważniejsze jest jednak co innego: wszyscy, łącznie z Żukowskim, wywodzą się z socjologicznego „środowiska” i nie zrobią koledze krzywdy oskarżając go o nierzetelność.

W kryzysowych sytuacjach, jak ta po zeszłorocznych wyborach, w mediach ukazują się wywiady z autorytetami naukowymi, które także bronią wiarygodności badań. Takie stanowisko zajmowali również cieszący się powszechnym autorytetem profesorowie Mirosława Grabowska czy Antoni Sułek. Ale nasi rozmówcy zwracają uwagę na fakt, że Sułek jest jednocześnie… konsultantem OBOP. – Kiedy słyszę wypowiedzi niektórych profesorów broniących skompromitowanych ośrodków badania opinii, a jednocześnie wiem, że są oni zatrudnieni na etatach w którymś z nich, zastawiam się w naturalny sposób, w jakiej roli występuje ów profesor – autorytetu naukowego czy lobbysty tej branży – mówi dr Włodzimierz Petroff.

Sondażu nie ma bez mediów

Uzdrowienie rynku blokuje jeszcze jeden bardzo istotny mechanizm. W ubiegłorocznych wyborach wyniki najbardziej zbliżone do prawdziwych uzyskało po raz kolejny (co zostało potwierdzone w analizie przygotowanej przez Centrum im. Smitha) konsorcjum Polska Grupa Badawcza. Mimo to sondaże PGB są zdecydowanie słabiej nagłaśniane przez media niż badania firm skompromitowanych. Branża stara się dyskredytować prowadzone przez PGB badania w miejscach publicznych (tzw. metoda „on street”), mimo że dają one lepsze efekty od pozostałych. Ale w praktyce liczą się właśnie te sondaże, które istnieją w mediach. A większość głównych mediów stoi po stronie tych, którzy nie podzielają poglądów PiS o potrzebie rozbijania „układu”.

Poszczególne redakcje blisko współpracują z reguły z wybranym ośrodkiem. Geografia rozkłada się tu następująco: PBS współpracuje blisko z „Gazetą Wyborczą” i TVN. „Rzeczpospolita” korzysta z badań GfK. „Dziennik” i „Fakt” oraz TVP korzystają z badań OBOP. „Życie Warszawy” blisko współpracuje z Pentorem. Zaś badania PGB często bywają dyskryminowane (na przykład wiedzą o nich internauci Wirtualnej Polski, rzadziej Interii.pl, aż po całkowitą cenzurę na Onet.pl). Jak wspomina jeden z konsultantów PGB, gdy we władzach Polskiego Radia zasiadała wspomniana wychowanka Kwiatkowskiego Beata Jaworska, zakazywała zapraszania do studia Marcina Palade, współkierującego do niedawna PGB, i prezentowania wyników firmy. Ale PGB nie funkcjonuje nawet w programach informacyjnych TVP Wildsteina!

Czy z sondażową patologią, niszczącą demokrację, da się coś zrobić? Mamy nadzieję, że powyższy pierwszy w polskiej prasie opis stanu faktycznego może się do tego przyczynić. Pozostaje też mieć nadzieję, że wiedza ta może być przydatna dla prywatnych firm, oczekujących od sondażowni uczciwości. – Kiedy Pentor opublikował badania dotyczące Cimoszewicza, zbulwersowani tym byli marketingowi klienci tego ośrodka. Niektórzy mówili wprost, że skoro ośrodek może robić takie numery przy badaniach politycznych, to może ich oszukać, gdy chodzi o badania rynku dotyczące ich produktów – mówi wpływowa osoba w środowisku badaczy.

Ale z pewnością sprawa nie będzie łatwa. – Najgorsze jest to, że wielu młodych socjologów będących wychowankami starej gwardii nie jest wcale lepszych. Można tu mówić o całych „strukturach zła” – stwierdza Włodzimierz Petroff.

***

16 stycznia 2003 r. w „Gazecie Wyborczej” ukazało się sprostowanie, w którym pułkownik Kwiatkowski bronił rzetelności badań CBOS z lat 80. przed krytykami. Pułkownik napisał: „Właśnie świętowaliśmy 20-lecie powstania Centrum. Okazuje się, że specjaliści z CBOS są dziś na kluczowych stanowiskach w wielu najważniejszych ośrodkach badania opinii i rynku. Wszyscy z dumą mówili o początkach swojej kariery zawodowej i naszym wspólnym dorobku”.

Owo sprostowanie było dla mnie inspiracją do napisania niniejszego tekstu. Muszę uczciwie stwierdzić, że teza pułkownika okazała się prawdziwa w stu procentach.

Tekst ukazał się w Gazecie Polskiej 13 grudnia 20061.1K

Autor: Piotr Lisiewicz
Źródło: Gazeta Polska / niezalezna.pl 
Foto: media.wplm.pl


Kontrrewolucja informacyjna!

Masz ciekawe informację? Zarejestruj się i podziel się nimi!
Wystąp z inicjatywą i zostań liderem OMON-u w swoim mieście! Poszukujemy chętnych do współpracy na zasadzie oddolnego i niezależnego dziennikarstwa. Zbudujmy wspólną strukturę wiadomości regionalnych! 
Kontakt: 
 
"Zbuduj z nami naszą nową rzeczywistość".

OMON - skr. OUR MEDIA & OUR NEWS
0% Cenzury i Propagandy
50% Zysków dla Najaktywniejszych Użytkowników
100% Otwartego i Oddolnego Dziennikarstwa

OMON.pl to pierwszy portal informacyjny tego rodzaju w Polsce. Dzieli się ze swoimi najlepszymi użytkownikami połową zysków(50%) uzyskanych z reklam i darowizn pod koniec każdego roku kalendarzowego. 
Jest to nowatorska koncepcja otwartego i oddolnego dziennikarstwa, gdzie każdy ma szansę zamieścić dowolną wiadomość, materiał filmowy, zdjęcie itp.
Każdy zarejestrowany użytkownik ma również szansę ocenić dany artykuł i materiał, który przypadł mu do gustu i zasłużył na upublicznienie po przez przyznanie medalu. Użytkownicy z największą liczbą uzyskanych medali pod koniec roku kalendarzowego dostają odpowiedni procent z dochodów portalu, odpowiadający ich miejscu rankingowemu.
Charakter portalu odpowiada strukturze wojskowej, gdzie uzyskuje się odznaczenia i stopnie wojskowe, za określone działania związane z aktywnością na portalu jak i poza nim. Im większy stopień wojskowy(odpowiadający określonej liczbie medali), tym większe możliwości, uprawnienia i oddziaływanie w jakim kierunku ma się rozwijać portalu OMON.pl. Za wybitne osiągnięcia i od stopnia podoficerskiego można otrzymać odpowiednie odznaczenia i szarże do rąk własnych.
Portal ma stanowić alternatywę i przeciwwagę dla obecnych mediów głównego nurtu, gdzie informacje i wiadomości są kierowane i zatwierdzane odgórnie.
Portal OMON.pl daje całkowicie wolną rękę swoim użytkownikom, nie cenzuruje kontrowersyjnych treści, czy ciężkich tematów, które nie są poruszane przez mainstreamowe media, celowo bądź nie. 
OMON ma na celu zintegrować wokół siebie wszystkie niezależne środowiska, witryny, blogi, dziennikarzy, aby zbudować i wykreować zupełnie nową rzeczywistość, jak i jakość w polskiej przestrzeni medialnej.


Zapraszam do rejestracji pod moim linkiem polecającym.
http://omon.pl/index.php/rejestracja?invitecode=chemik87 
 
Jeżeli posiadasz Facebooka zapraszam do polubienia fanpage'a pod adresem: 
https://www.facebook.com/OmonPL 




Japanese-Muslim db6bd

Japonia jest zdumiewającym krajem, chroniącym swoje tradycje i fundamenty. Dlatego stosują wszelkie możliwe prawne i socjalne formy walki z rozprzestrzenianiem obcych dla nich religii. Nikt i nigdy na pewno nie czytał w Internecie lub gazecie, że jakiś arabski szejch odwiedził Japonię. Spróbujcie sobie przypomnieć. W porządku, nie próbujcie, nie było takiego.
A oto dlaczego:


  1. Muzułmanin nigdy nie otrzyma w Japonii obywatelstwa. Japonia jest jedynym krajem, który nie przyznaje muzułmanom obywatelstwa. Bezwzględnie. Prawo jest prawem.
  2. Muzułmanie nie mają prawa ciągle znajdować się na terytorium Japonii (prawa do pobytu stałego, tłumaczenie dosłowne)
  3. Próba szerzenia islamu jest przestępstwem. Za to można iść do więzienia i to na długo.
  4. W Japonii nie znajdziemy ani jednej szkoły, w której uczą arabskiego (co nie jest do końca prawdą, bowiem są japońscy profesorowie arabiści, więc muszą też być instytuty arabistyki na uniwersytetach).
  5. Koran jest księga zakazaną. Nie można jej importować. Dostępna jest tylko „adaptowana” wersja po japońsku (jak rozumiem japońskie tłumaczenie).
  6. Wypełnianie obrzędów jest dozwolone tylko w zamkniętych pomieszczeniach. W przypadku, jeśli rytuały zobaczą zwyczajni Japończycy, muzułmaninowi grozi więzienie.
  7. Rozmowy po arabsku są surowo zabronione.
  8. Japonia praktycznie nie posiada ani jednej ambasady w krajach arabskich.
  9. Islam w Japonii wyznaje 0,12% Japończyków.
  10. Muzułmanin przyjechawszy do pracy w Japonii ma prawo pracować TYLKO w firmach zagranicznych, tj. japońskie firmy nie przyjmują do pracy osób wyznających islam.
  11. Wizy do Japonii przyznają muzułmanom bardzo rzadko. Nawet znamienici lekarze czy naukowcy wyznający islam nie mogą dostać wizy do Japonii.
  12. W umowach pracowniczych często jest zaznaczone, że pracodawca ma prawo bez wyjaśnień zwolnić pracownika, jeśli dowie się o jego muzułmańskiej wierze.
  13. Muzułmanom zakazuje się wynajmować domy w Japonii, nie mówiąc już o kupnie na własność.
  14. Tłumaczeniem technicznej dokumentacji z japońskiego dla arabskich klientów zajmują się NIEjapońskie firmy.
  15. Wobec muzułmanów odnoszą się jak wobec wyrzutków. Jeśli ktoś w okolicy jest muzułmaninem, wobec niego całe otoczenie będzie odnosić się jak wobec przestępcy.
  16. O otwarciu muzułmańskich szkół nawet nie może być mowy.
  17. Japonia nie akceptuje praw szariatu.
  18. Japonka będąca w związku z muzułmaninem, zostaje uznana za winną i staje się wyrzutkiem społeczeństwa.
Źródło: alexjones.pl / 3mr.info
FOTO: 3.bp.blogspot.com / facebook.com 
 

Kontrrewolucja informacyjna!

Masz ciekawe informację? Zarejestruj się i podziel się nimi!
Wystąp z inicjatywą i zostań liderem OMON-u w swoim mieście! Poszukujemy chętnych do współpracy na zasadzie oddolnego i niezależnego dziennikarstwa. Zbudujmy wspólną strukturę wiadomości regionalnych! 
Kontakt: 
 
"Zbuduj z nami naszą nową rzeczywistość".

OMON - skr. OUR MEDIA & OUR NEWS
0% Cenzury i Propagandy
50% Zysków dla Najaktywniejszych Użytkowników
100% Otwartego i Oddolnego Dziennikarstwa

OMON.pl to pierwszy portal informacyjny tego rodzaju w Polsce. Dzieli się ze swoimi najlepszymi użytkownikami połową zysków(50%) uzyskanych z reklam i darowizn pod koniec każdego roku kalendarzowego. 
Jest to nowatorska koncepcja otwartego i oddolnego dziennikarstwa, gdzie każdy ma szansę zamieścić dowolną wiadomość, materiał filmowy, zdjęcie itp.
Każdy zarejestrowany użytkownik ma również szansę ocenić dany artykuł i materiał, który przypadł mu do gustu i zasłużył na upublicznienie po przez przyznanie medalu. Użytkownicy z największą liczbą uzyskanych medali pod koniec roku kalendarzowego dostają odpowiedni procent z dochodów portalu, odpowiadający ich miejscu rankingowemu.
Charakter portalu odpowiada strukturze wojskowej, gdzie uzyskuje się odznaczenia i stopnie wojskowe, za określone działania związane z aktywnością na portalu jak i poza nim. Im większy stopień wojskowy(odpowiadający określonej liczbie medali), tym większe możliwości, uprawnienia i oddziaływanie w jakim kierunku ma się rozwijać portalu OMON.pl. Za wybitne osiągnięcia i od stopnia podoficerskiego można otrzymać odpowiednie odznaczenia i szarże do rąk własnych.
Portal ma stanowić alternatywę i przeciwwagę dla obecnych mediów głównego nurtu, gdzie informacje i wiadomości są kierowane i zatwierdzane odgórnie.
Portal OMON.pl daje całkowicie wolną rękę swoim użytkownikom, nie cenzuruje kontrowersyjnych treści, czy ciężkich tematów, które nie są poruszane przez mainstreamowe media, celowo bądź nie. 
OMON ma na celu zintegrować wokół siebie wszystkie niezależne środowiska, witryny, blogi, dziennikarzy, aby zbudować i wykreować zupełnie nową rzeczywistość, jak i jakość w polskiej przestrzeni medialnej.


Zapraszam do rejestracji pod moim linkiem polecającym.
http://omon.pl/index.php/rejestracja?invitecode=chemik87 
 
Jeżeli posiadasz Facebooka zapraszam do polubienia fanpage'a pod adresem: 
https://www.facebook.com/OmonPL 


mid 32688 d4558

– Jan Tomasz Gross, historyk zatrudniony na uniwersytecie w Princeton, USA, od wielu lat prowadzi działalność propagandową wymierzoną w dobre imię Narodu Polskiego. Seria jego prac na tematy związane z zagładą Żydów podczas II wojny światowej, publikowana w wielu językach wyrządziła spore szkody interesom naszego państwa i narodu – pisze w uzasadnieniu swego apelu do prezydenta Andrzeja Dudy o pozbawienie Jana T. Grossa Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej pan Krzysztof Wnęk.

Autor petycji dodaje:

– Nie byłoby to powodem do szczególnego oburzenia, gdyby nie udowodnione przez licznych historyków, nie tylko polskich nagminne rozmijanie się przez p. Grossa z prawdą, naginanie faktów do przyjętych z góry tez lub nawet ich falsyfikowanie – czytamy.

Petycję podpisać można TUTAJ! 
 
Źródło: polskaniepodlegla.pl
Foto: pch24.pl / static.prsa.pl


Kontrrewolucja informacyjna!

Masz ciekawe informację? Zarejestruj się i podziel się nimi!
Wystąp z inicjatywą i zostań liderem OMON-u w swoim mieście! Poszukujemy chętnych do współpracy na zasadzie oddolnego i niezależnego dziennikarstwa. Zbudujmy wspólną strukturę wiadomości regionalnych! 
Kontakt: 
 
"Zbuduj z nami naszą nową rzeczywistość".

OMON - skr. OUR MEDIA & OUR NEWS
0% Cenzury i Propagandy
50% Zysków dla Najaktywniejszych Użytkowników
100% Otwartego i Oddolnego Dziennikarstwa

OMON.pl to pierwszy portal informacyjny tego rodzaju w Polsce. Dzieli się ze swoimi najlepszymi użytkownikami połową zysków(50%) uzyskanych z reklam i darowizn pod koniec każdego roku kalendarzowego. 
Jest to nowatorska koncepcja otwartego i oddolnego dziennikarstwa, gdzie każdy ma szansę zamieścić dowolną wiadomość, materiał filmowy, zdjęcie itp.
Każdy zarejestrowany użytkownik ma również szansę ocenić dany artykuł i materiał, który przypadł mu do gustu i zasłużył na upublicznienie po przez przyznanie medalu. Użytkownicy z największą liczbą uzyskanych medali pod koniec roku kalendarzowego dostają odpowiedni procent z dochodów portalu, odpowiadający ich miejscu rankingowemu.
Charakter portalu odpowiada strukturze wojskowej, gdzie uzyskuje się odznaczenia i stopnie wojskowe, za określone działania związane z aktywnością na portalu jak i poza nim. Im większy stopień wojskowy(odpowiadający określonej liczbie medali), tym większe możliwości, uprawnienia i oddziaływanie w jakim kierunku ma się rozwijać portalu OMON.pl. Za wybitne osiągnięcia i od stopnia podoficerskiego można otrzymać odpowiednie odznaczenia i szarże do rąk własnych.
Portal ma stanowić alternatywę i przeciwwagę dla obecnych mediów głównego nurtu, gdzie informacje i wiadomości są kierowane i zatwierdzane odgórnie.
Portal OMON.pl daje całkowicie wolną rękę swoim użytkownikom, nie cenzuruje kontrowersyjnych treści, czy ciężkich tematów, które nie są poruszane przez mainstreamowe media, celowo bądź nie. 
OMON ma na celu zintegrować wokół siebie wszystkie niezależne środowiska, witryny, blogi, dziennikarzy, aby zbudować i wykreować zupełnie nową rzeczywistość, jak i jakość w polskiej przestrzeni medialnej.


Zapraszam do rejestracji pod moim linkiem polecającym.
http://omon.pl/index.php/rejestracja?invitecode=chemik87 
 
Jeżeli posiadasz Facebooka zapraszam do polubienia fanpage'a pod adresem: 
https://www.facebook.com/OmonPL 


Ale-historia-wolyn edf82

W lutym 1943 roku UPA (U
kraińska Powstańcza Armia) rozpoczęła masową eksterminację ludności polskiej mieszkającej na Wołyniu. W wyniku „rzezi wołyńskiej” śmierć poniosło 50-60 tysięcy Polaków i około 2,5 tysiąca Ukraińców. Poniżej prezentujemy 362. sposoby na torturowanie i mordowanie obywateli Polski, stosowane przez UPA i współpracującej z nią ludności ukraińskiej.
 
Materiał video:
15 Okrutnych sposobów UPA na mordowanie Polaków:

362. SPOSOBY UPA NA MORDOWANIE POLAKÓW
  1. Wbijanie dużego i grubego gwoździa do czaszki głowy.
  2. Zdzieranie z głowy włosów ze skórą (skalpowanie).
  3. Zadawanie ciosu obuchem siekiery w czaszkę głowy.
  4. Zadawanie ciosu obuchem siekiery w czoło.
  5. Wyrzynanie na czole „orła”.
  6. Wbijanie bagnetu w skroń głowy.
  7. Wyłupywanie jednego oka.
  8. Wybieranie obu oczu.
  9. Obcinanie nosa.
  10. Obcinanie jednego ucha.
  11. Obrzynanie obydwu uszu.
  12. Przebijanie zaostrzonym grubym drutem ucha na wylot drugiego ucha.
  13. Obrzynanie warg.
  14. Obcinanie języka.
  15. Pieczenie żywcem w piecu chlebowym.
  16. Podrzynanie gardła i wyciąganie przez otwór języka na zewnątrz.
  17. Podrzynanie gardła i wkładanie do otworu szmaty.
  18. Wybijanie zębów.
  19. Łamanie szczęki.
  20. Rozrywanie ust od ucha do ucha.
  21. Kneblowanie ust pakułami przy transporcie jeszcze żywych ofiar.
  22. Podcinanie szyi nożem lub sierpem.
  23. Zadawanie ciosu siekierą w szyję.
  24. Pionowe rozrąbywanie siekierą głowy.
  25. Skręcanie głowy do tyłu.
  26. Robienie miazgi z głowy przez wkładanie głowy w ściski zaciskane śrubą.
  27. Obcinanie głowy sierpem.
  28. Obcinanie głowy kosą.
  29. Odrąbywanie głowy siekierą.
  30. Zadawanie ran kłutych w głowie.
  31. Cięcie i ściąganie wąskich pasów skóry z pleców.
  32. Zadawanie innych ran ciętych na plecach.
  33. Zadawanie ciosów bagnetem w plecy.
  34. Łamanie kości żeber klatki piersiowej.
  35. Zadawanie ciosu nożem lub bagnetem w serce lub okolice serca.
  36. Zadawanie ran kłutych nożem lub bagnetem w pierś.
  37. Obcinanie kobietom piersi sierpem.
  38. Obcinanie kobietom piersi i posypywanie ran solą.
  39. Obrzynanie sierpem genitalii ofiarom płci męskiej.
  40. Przecinanie tułowia na wpół piłą ciesielską.
  41. Zadawanie ran kłutych brzucha nożem lub bagnetem.
  42. Przebijanie brzucha ciężarnej kobiecie bagnetem.
  43. Rozcinanie brzucha i wyciąganie jelit na zewnątrz u dorosłych.
  44. Rozcinanie brzucha kobiecie w zaawansowanej ciąży i w miejsce wyjętego płodu, wkładanie np. żywego kota i zaszywanie brzucha.
  45. Rozcinanie brzucha i wlewanie do wnętrza wrzątku – kipiącej wody.
  46. Rozcinanie brzucha i wkładanie do jego wnętrza kamieni oraz wrzucanie do rzeki.
  47. Rozcinanie kobietom ciężarnym brzucha i wrzucanie do niego potłuczonego szkła.
  48. Wyrywanie żył od pachwy, aż do stóp.
  49. Wkładane do pochwy – vaginy rozżarzonego żelaza.
  50. Wkładanie do vaginy szyszek sosny od strony wierzchołka.
  51. Wkładanie do vaginy zaostrzonego kołka i przepychanie go aż do gardła, na wylot.
  52. Rozcinanie kobietom przodu tułowia ogrodniczym scyzorykiem, od vaginy, aż po szyję i pozostawienie wnętrzności na zewnątrz.
  53. Wieszanie ofiar za wnętrzności.
  54. Wkładanie do vaginy szklanej butelki i jej rozbicie.
  55. Wkładanie do anusa szklanej butelki i jej stłuczenie.
  56. Rozcinanie brzucha i wsypywanie do wnętrza karmy dla zgłodniałych świń tzw. osypki, który to pokarm wyrywały razem z jelitami i innymi i wnętrznościami.
  57. Odrąbywanie siekierą jednej ręki.
  58. Odrąbywanie siekierą obydwu rąk.
  59. Przebijanie dłoni nożem.
  60. Obcinanie palców u ręki nożem.
  61. Obcinanie dłoni.
  62. Przypalanie wewnętrznej strony dłoni na gorącym blacie kuchni węglowej.
  63. Odrąbywanie pięty.
  64. Odrąbywanie stopy powyżej kości piętowej.
  65. Łamanie kości rąk w kilku miejscach tępym narzędziem.
  66. Łamanie kości nóg w kilku miejscach tępym narzędziem.
  67. Przecinanie tułowia na wpół piłą ciesielską, obłożonego z dwóch stron deskami.
  68. Przecinanie tułowia na wpół specjalną piłą drewnianą.
  69. Obcinanie piłą obu nóg.
  70. Posypywanie związanych nóg rozżarzonym węglem.
  71. Przebijanie gwoździami rąk do stołu, a stóp do podłogi.
  72. Przybijanie w kościele na krzyżu rąk i nóg gwoździami.
  73. Zadawanie ciosów siekierą w tył głowy, ofiarom ułożonym uprzednio twarzą do podłogi.
  74. Zadawanie ciosów siekierą na całym tułowiu.
  75. Rąbanie siekierą tułowia na części.
  76. Łamanie na żywo kości nóg i rąk w tzw. kieracie.
  77. Przybijanie nożem do stołu języczka małego dziecka, które później wisiało na nim.
  78. Krajanie dziecka nożem na kawałki i rozrzucanie ich wokół.
  79. Rozpruwanie brzuszka dzieciom.
  80. Przybijanie bagnetem małego dziecka do stołu.
  81. Wieszanie dziecka płci męskiej za genitalia na klamce drzwi.
  82. Łamanie stawów nóg dziecka.
  83. Łamanie stawów rąk dziecka.
  84. Zaduszenie dziecka przez narzucenie na nie różnych szmat.
  85. Wrzucanie do głębinowych studni małych dzieci żywcem.
  86. Wrzucanie dziecka w płomienie ognia palącego się budynku.
  87. Rozbijanie główki niemowlęcia przez wzięcie go za nóżki i uderzenie o ścianę lub piec.
  88. Powieszenie za nogi zakonnika pod amboną w kościele.
  89. Wbijanie dziecka na pal.
  90. Powieszenie na drzewie kobiety do góry nogami i znęcanie się nad nią poprzez odcięcie piersi i języka, rozcięcie brzucha i wybieranie oczu oraz odcinanie nożami kawałków ciała.
  91. Przybijanie gwoździami małego dziecka do drzwi.
  92. Wieszanie na drzewie głową do góry.
  93. Wieszanie na drzewie nogami do góry.
  94. Wieszanie na drzewie nogami do góry i osmalanie głowy od dołu ogniem zapalonego pod głową ogniska.
  95. Zrzucanie w dół ze skały.
  96. Topienie w rzece.
  97. Topienie poprzez wrzucenie do głębinowej studni.
  98. Topienie w studni i narzucanie na ofiarę kamieni.
  99. Zadźganie widłami, a potem pieczenie kawałków ciała na ognisku.
  100. Wrzucenie dorosłego w płomienie ogniska na polanie leśnej, wokół którego ukraińskie dziewczęta śpiewały i tańczyły przy dźwiękach harmonii.
  101. Wbijanie zaostrzonego koła do brzucha na wylot i utwierdzanie go w ziemi.
  102. Przywiązanie do drzewa człowieka i strzelanie do niego jak do tarczy strzelniczej.
  103. Prowadzenie nago lub w bieliźnie na mrozie.
  104. Duszenie przez skręcanie namydlonym sznurem zawieszonym na szyici zwanym arkanem.
  105. Wleczenie po ulicy tułowia przy pomocy sznura zaciśniętego na szyi.
  106. Przywiązanie nóg kobiety do dwóch drzew oraz rąk ponad głową i rozcinanie brzucha od krocza do piersi.
  107. Rozrywanie tułowia przy pomocy łańcuchów.
  108. Wleczenie po ziemi przywiązanego do pojazdu konnego.
  109. Wleczenie po ulicy matki z trojgiem dzieci, przywiązanych do wozu o zaprzęgu konnym w ten sposób, że jedną nogę matki przywiązano łańcuchem do wozu, a do drugiej nogi matki jedną nogę najstarszego dziecka, a do drugiej nogi najstarszego dziecka przywiązano nogę młodszej go dziecka, a do drugiej nogi młodszego dziecka przywiązano nogę dziecka najmłodszego.
  110. Przebicie tułowia na wylot lufą karabinu.
  111. Ściskanie ofiary drutem kolczastym.
  112. Ściskanie drutem kolczastym dwóch ofiar razem.
  113. Ściskanie więcej ofiar razem drutem kolczastym.
  114. Periodyczne zaciskanie tułowia drutem kolczastym i co kilka godzin polewanie ofiary zimną wodą w celu odzyskania przytomności i odczuwaj nią bólu i cierpienia.
  115. Zakopywanie ofiary do ziemi na stojąco po szyję i w takim stanie jej pozostawienie.
  116. Zakopywanie żywcem do ziemi po szyję i ścinanie później głowy kosą.
  117. Rozrywanie tułowia na wpół przez konie.
  118. Rozrywanie tułowia na wpół poprzez przywiązanie ofiary do dwóch przygiętych drzew i następnie ich uwolnienie.
  119. Wrzucanie dorosłych w płomienie ognia palącego się budynku.
  120. Podpalenie ofiary oblanej uprzednio naftą.
  121. Okładanie ofiary dookoła słomą – snopem i jej podpalenie, czyniąc w ten sposób tzw. pochodnię Nerona.
  122. Wbijanie noża w plecy i pozostawienie go w ciele ofiary.
  123. Wbijanie niemowlęcia na widły i wrzucanie go w płomienie ognia.
  124. Wyrzynanie żyletkami skóry z twarzy.
  125. Wbijanie dębowych kołków pomiędzy żebra.
  126. Wieszanie na kolczastym drucie.
  127. Zdzieranie z ciała skóry i zalewanie rany atramentem oraz oblewanie jej wrzącą wodą.
  128. Zadawanie dzieciom tyle ciosów nożem, ile ofiara miała lat.
  129. Wycinanie na czole znaku krzyża w obrządku łacińskim.
  130. Wieszanie dzieci na drucie kolczastym.
  131. Stosowanie tzw. chińskiej tortury, tj. bicie po piętach żelaznym prętem.
  132. Wieszanie ofiary na drucie telefonicznym. Oznaczało to w umownym zbrodniczym słownictwie banderowskim – „robić telefon”.
  133. Odrzynanie głowy od tułowia piłą ciesielską.
  134. Rozbieranie ofiary do naga oraz nakazywanie tańczenia na lodzie i strze­lanie po nogach, a rannych spychanie do przerębli pod lód.
  135. Wyrywanie obcęgami paznokci.
  136. Bicie kijami i drewnianymi pałkami po całym ciele.
  137. Przypalanie ofiary płomieniami świecy.
  138. Skrępowanie rąk i nóg drutem kolczastym, a na szyję zakładanie linki z pętlą – jak do wieszania, a koniec linki uwiązany na sztywno do skrępowanych na plecach rąk, tak, że najmniejszy ruch rękami zaciskał pętlę na szyi. Kiedy torturowany tracił przytomność, oprawcy oblewali go zimną wodą.
  139. Układanie ofiar rzędem twarzą do ziemi i dokonywanie zabójstwa strzałem w okolice serca.
  140. Wbijanie kilku i więcej gwoździ do czaszki głowy.
  141. Rozrywanie małych dzieci za nóżki i wrzucanie ich do studni.
  142. Rozcięcie ust kosą i włożenie kartki z ukraińskim napisem: „Będziesz miał Polskę od morza do morza”.
  143. Uderzenie łomem w głowę niemowlęcia.
  144. Odcięcie siekierą nóżki i rączki kilkuletniemu dziecku, a następnie głowy.
  145. Mordowanie sposobem „garrota” znanym inkwizytorom średniowiecza – przy pomocy żelaznej obręczy zaciskanej na szyi katowanego, dopóki nie złamią się kręgi szyjne. Częstokroć żelazną obręcz zastępował sznur zaciągany na szyi i zaciskany za pomocą kołka. Człowiek ginął w straszliwych mękach. Oprawcy OUN-UPA nazywali to – „krępulcy”.
  146. Wyrywanie ofiarom rzepki kolanowej.
  147. Wieszanie przy pomocy tzw. chodzącej szubienicy, którą stanowił nie­kiedy członek OUN-UPA, który oprócz pistoletu, czy pistoletu maszynowego nosił przy sobie rzemienną pętlę, którą znienacka od tyłu zarzucał ofierze na szyję, a potem podciągnąwszy ją do góry przez ramię, odrywał od ziemi i tak długo trzymał, dopóki ta nie wyzionęła ducha rta jego plecach.
  148. Odrąbywanie główek dzieciom.
  149. Przestrzelenie obydwu nóg, wykłucie oczu, po kawałeczku obcinanie rąk, uszu, warg, wyrywanie z piersi serca, rozbicie kolbą karabinu głowy i jej oderżnięcie.
  150. Rozcinanie brzucha, wyłamywanie rąk, dobijanie kołkami.
  151. Przeżynanie ofiary na trzy części.
  152. Wykręcanie rąk i nóg, wyrywanie włosów i wykluwanie oczu.
  153. Ukrzyżowanie księży rzymsko – katolickich na krzyżach misyjnych.
  154. Zakopywanie do ziemi żywcem.
  155. Wiązanie rozżarzonym (rozpalonym do czerwoności) drutem.
  156. Sadzanie ofiary na gorącym tzw. blacie kuchni węglowej.
  157. Wkładanie drzazg pod paznokcie.
  158. Cięcie i ściąganie pasa skóry z dołu z okolicy kręgosłupa ku górze, przez nawijanie skóry na patyk wzdłuż kręgosłupa, poprzez kark i głowę aż do czoła.
  159. Zabijanie dzieci przez uderzanie głową o ścianę.
  160. Zabijanie dzieci przez uderzanie głową o drzewo.
  161. Rąbanie ofiary siekierą na trzy części.
  162. Zabijanie drewnianymi kołkami.
  163. Wycinanie znaków krzyża na ciele wraz z obcinaniem języka i uszu.
  164. Przywiązywanie drutem kolczastym kamienia u szyi i topienie ofiary w nurtach rzeki.
  165. Rąbanie kilkumiesięcznego dziecka siekierą na cztery części.
  166. Wycinanie krzyża na czole i rozdarcie ciała na strzępy.
  167. Krępowanie małżonków razem drutem kolczastym i wrzucanie ich żyw­cem do rzeki.
  168. Zasypywanie ofiary gorącą szlaką z pieca centralnego ogrzewania.
  169. Przybijanie ojca i syna gwoździami do podłogi.
  170. Kładzenie na podłodze i kolejno odrąbywanie im głów.
  171. Odrąbywanie siekierą głowy poprzez zęby.
  172. Rozcinanie brzucha ciężarnym kobietom i wybieranie płodu.
  173. Zamurowywanie dzieci żywcem w piwnicach klasztoru karmelitańskiego w Wiśniowcu.
  174. Zdzieranie żywcem skóry ofiary i polewanie otwartej rany wrzątkiem.
  175. Przywiązywanie do belki nóg kilkakrotnie zgwałconej dziewczyny i zanurzanie ofiary w studni głową w dół.
  176. Roztrzaskanie głowy kolbą karabinu.
  177. Nasadzanie małych dzieci na ogrodzeniowe zaostrzone sztachety.
  178. Wrzucanie do dołu po wykopanym torfie, skrępowanej ofiary z uwiąza­nym kamieniem u szyi, gdzie następowało utonięcie.
  179. Przywiązywanie ofiar drutem kolczastym za szyję do słupków, przy których męczyli się i umierali z wykrwawienia się.
  180. Przywiązywanie ofiar do końskich ogonów i wleczenie ich po drodze kilka, a nawet niekiedy kilkanaście kilometrów, aż do zgonu.
  181. Poćwiartowanie ofiary, a jej szczątki rozrzucanie na drodze.
  182. Rozdeptywanie główki niemowlęcia z wyrywaniem rączki i nóżek i przypinaniem napisu w języku ukraińskim: „Polski Orzeł”.
  183. Mordowanie ofiar przy użyciu różnych narzędzi.
  184. Wiązanie ofiar drutem kolczastym i wrzucanie ich do studni.
  185. Odrąbywanie na pniu głowy toporem i przez uniesienie jej do góry, po­kazywanie innym oprawcom.
  186. Podrzynanie szyi i cięcie nożem piersi ofiary.
  187. Zabijanie nożem dziecka, a następnie rozbijanie główki siekierą.
  188. Rozpłatanie brzemiennej kobiecie brzucha i wycięcie na plecach pasa skóry.
  189. Gwałcenie młodej dziewczyny przez trzy dni i wrzucenie ciała do suchej studni głębinowej w lesie.
  190. Wydłubanie oczu, obcięcie języka, rąk i nóg i podparcie korpusem drzwi domu.
  191. Wiązanie drutem kolczastym i wrzucenie ofiar w płomienie ognia.
  192. Odrzynanie piłą głowy.
  193. Zabijanie drągami.
  194. Zakopywanie żywcem dorosłych i dzieci.
  195. Mordowanie przy użyciu wideł i siekier.
  196. Podrzucanie małych dzieci na widłach.
  197. Zbiorowe gwałcenie kobiet do utraty życia i uprawianie nekrofilii.
  198. Przywiązanie ofiary do drzwi i przez biesiadujących upowców – na przemian wycinanie pasów skóry i przypiekanie głowniami, aż do skonania.
  199. Przywiązanie do zaprzęgu konnego i wleczenie ofiary po ziemi, a następnie spalenie w stodole.
  200. Kłucie widłami, aż do utraty życia.
  201. Zabijanie przez zgniecenie ofiary podwaliną dębową.
  202. Wbijanie w otwarte usta żelaznego pręta i dobijanie kolbą karabinu.
  203. Uderzanie obuchem siekiery w głowę.
  204. Rozrywanie dzieci przywiązanych za rączki do drzewa.
  205. Uśmiercanie dzieci trującą substancją, dawaną przymusowo do wdychania.(Wspólna zbrodnia niemiecka-ukraińsko-szowinistyczna)
  206. Związywanie ofiar drutem kolczastym, bicie, szydzenie i naigrywanie się z nich, przed utopieniem ich w rzece.
  207. Malowanie jajek wielkanocnych krwią polską w Wielki Piątek w 1943 r.
  208. Przywiązywanie do drzew i podpalanie lub pozbawianie różnych części ciała.
  209. Pieczenie ofiar żarem płonących zabudowań.
  210. Pozbawianie życia przez wrzucanie do piwnic butelek z łatwopalnym płynem i płonących żagwi.
  211. Kłucie ofiary aż do zgonu, nożycami do strzyżenia owiec.
  212. Zawiązywanie pętli z drutu na szyi i ciągnięcie za koniem.
  213. Wrzucanie żywych ofiar do studni i w ten sposób topienie ich.
  214. Zakopywanie ofiar w ziemi do połowy tułowia i ściąganie skóry pasami, aż do uśmiercenia.
  215. Wymuszanie picia dziegciu i znęcanie się nad ofiarami, aż do zejścia.
  216. Sadystyczne mordowanie siekierami ofiar mających ręce związane drutem do tyłu.
  217. Duszenie rękami nieletnich dzieci.
  218. Wypalanie swastyki na policzku – symbolu przemocy i barbarzyństwa faszystów niemieckich – następnie związanie ofiary i utopienie w tzw. wyrobisku.
  219. Wycięcie pępka i wyciągnięcie jelit, którymi okręcano drzewo.
  220. Rozprucie brzucha brzemiennej kobiecie, wyjęcie płodu i wbicie go na kołek.
  221. Wydłubanie oczu i robienie z języka tzw. „krawata”.
  222. Przybicie kobiety gwoździami do drzwi, obcięcie jej piersi i wyprucie’ z łona wnętrzności.
  223. Przybicie dziecka do stołu za język.
  224. Uduszenie dziecka paskiem.
  225. Zabijanie uderzeniami kolby karabinu w głowę.
  226. Przybijanie ofiary kołkiem do ziemi przez brzuch.
  227. Obnoszenie po wsi – na widok publiczny – ciała małych dzieci nabitych na widły.
  228. Obcięcie piersi matce i siedemnastoletniej córce, następnie, krwią z ich ciał, dokonanie napisu na ścianie mieszkania w języku ukraińskim: „Śmierć Lachom!”.
  229. Przywiązanie nagich ofiar do sań za ręce drutem kolczastym i wleczenie ich przez wieś, w końcu zarąbanie siekierami i wrzucenie do studni.
  230. Przywiązanie do konia z rękami związanymi drutem kolczastym i wleczenie ofiary, bijąc i kłując bagnetem, aż do skonania.
  231. Zamęczanie ofiar biciem drągami i kamieniami.
  232. Rąbanie powolne – najpierw rąk, później nóg aby według życzenia ukraińskich szowinistów: „Polska morda dłużej się męczyła”.
  233. Przybijanie ofiary gwoździami do ściany stodoły i co około pół godziny podawanie jej octu do ust.
  234. Maltretowanie i gwałcenie grupy dziewcząt i kobiet, aż do zejścia i wrzucenie zwłok do szkolnej ubikacji.
  235. Znęcanie się i żywcem wrzucanie dorosłych do studni głębinowych.
  236. Bicie do utraty przytomności i na przemian polewanie zimną wodą ofiary, znęcanie się i wyrzucenie na śnieg i mróz.
  237. Zabijanie widłami, a następnie porżnięcie ciała na kawałki.
  238. Wieszanie dzieci na hakach kuchennych.
  239. Podeptanie rannego i dobicie uderzeniem w tył głowy.
  240. Zabijanie leżących twarzami do ziemi strzałami w tył głowy i dobijanie rannych ciosami bagnetów
  241. Mordowanie uderzeniem w tył głowy siekierą lub wielkimi maczugami drewnianymi.
  242. Zabijanie uderzeniem w tył głowy specjalnym młotkiem – narzędziem do zabijania zwierząt domowych w kształcie trójkąta u podstawy.
  243. Spalenie żywcem ofiary w stogu siana, po czym zabawianie się: muzykowanie, śpiewanie i tańczenie.
  244. Wbicie w czoło gwoździa i pozostawienie kartki w języku ukraińskim treści ; „On mnie chlebem karmił, a ja jego za to zabiłem”.
  245. Odrąbanie jednej ręki mężowi i odcięcie piersi żonie oraz związanie dru­tem kolczastym obojga małżonków i powieszenie ich w studni głębinowej głowami w dół.
  246. Przybicie ofiary za język do stodoły oraz wbicie kołka w klatkę piersiową.
  247. Wydłubanie oczu i wycięcie języka oraz przywiązanie drutem kolczastym do drzewa głową w dół.
  248. Związanie starca i przeprowadzenie „dla zabawy” operacji wyrostka robaczkowego rozcinając ofierze brzuch scyzorykiem. Z kolei do wnętrza napchanie mchu i zaszycie brzucha sznurkiem oraz wyrwanie języka, zbicie drągami i zakopanie płytko w ziemi i na tym miejscu rozpalenie ogniska.
  249. Zakneblowanie ust kołkami i podziurawienie głowy oraz zaciśnięcie szyi sznurkami.
  250. Zakopywanie żywcem kilkumiesięcznych dzieci.
  251. Przywiązywanie do wozu konnego młodzieńca i nakazanie w czasie ja­zdy biec do utraty sił.
  252. Zatłuczenie ofiary tzw. kijankami nad stawem.
  253. Palenie żywcem ofiar zapędzonych do stodół.
  254. Pieczenie ofiary w gorącej szlace.
  255. Zadręczanie ofiary do utraty życia.
  256. Wyjmowanie płodu ciężarnej kobiecie i wraz z wnętrznościami rozwieszanie go na krzakach.
  257. Przybijanie ofiary gwoździami do desek.
  258. Nadziewanie małego dziecka na bagnet i unoszenie ofiary do góry kręcąc nią wokół.
  259. Rozpruwanie młodym dziewczętom brzuchów.
  260. Wrzucenie ofiary do mrowiska, po uprzednim wydłubaniu oczu, obcięciu rąk i nóg.
  261. Zakłuwanie widłami.
  262. Rozpalanie ogniska na brzuchu ofiary, po uprzednim powaleniu na zie­mię, związaniu, wycięciu języka, wyłupaniu oczu, wyłamaniu rąk i nóg okręceniu głowy płaszczem.
  263. Powieszenie kobiety za nogi na drzewie, obcięcie piersi, wybranie oczu i wyciągnięcie wnętrzności z brzucha.
  264. Wleczenie za nogi przywiązane do konia, po czym powieszenie na drzewie.
  265. Obcięcie matce piersi i dziecku nóżki, a krwią napisanie na ścianie w języku ukraińskim: „Śmierć Lachom!”.
  266. Zamordowanie, po czym pokrajanie ciała na kawałki, wbicie w nie widelców i ułożenie na półmisku.
  267. Związanie drutem leśników i gajowych i wrzucenie ich w płomienie ognia dużego ogniska, po uprzednim oddawaniu na nich moczu, lżeniu i poniżaniu słownym, przy czym jedna z młodych Ukrainek załatwiła na nich swoją potrzebą fizjologiczną.
  268. Zagrzebywanie swoich ofiar na cmentarzu padłych zwierząt.
  269. Przywiązanie do drzewa, obcięcie języka, wydłubanie oczu i przecięcie piłą.
  270. Nabijanie na długi bagnet dwójki małych dzieci i śmianie się że to „Polski samolot”.
  271. Nasadzenie dwuletniego dziecka na widły i wystawienie go w oknie.
  272. Wbijanie dziecku motyki w brzuch.
  273. Związywanie ofiar drutem kolczastym i mordowanie ich nożami.
  274. Rozerwanie ust ofierze, która krzyknęła: Niech żyje Polska!
  275. Związanie drutem kolczastym i katowanie przez dwa dni.
  276. Nasadzenie dziewięciomiesięcznego dziecka żywcem na kołek oraz nabijanie na pozostałe kołki sześciu odrąbanych główek dziecięcych.
  277. Nabijanie dzieci na zaostrzone kołki i wrzucanie ich do studni.
  278. Odrąbywanie główek dzieciom na pniu do rąbania drewna.
  279. Przybicie ofiary do framugi okna.
  280. Przywiązanie do żelaznego łóżka babci i dwójki wnucząt, oblanie benzyną i spalenie.
  281. Pieczenie żywcem ofiary po uprzednim rozebraniu do naga, przywiązanie do drzewa i rozpalenie ogniska pod nią.
  282. Przebijanie widłami brzucha.
  283. Nabijanie dzieci na widły i podnoszenie do góry z ukraińskim zawołaniem do pozostałych oprawców: „Patrz! To polski Orzeł”.
  284. Przeżynanie piłą i dla ułatwienia tej czynności siadanie przez współoprawców na głowie i nogach ofiary.
  285. Rozprucie brzucha ciężarnej kobiecie i wyrzucenie nienarodzonego dziecka na gnojowisko z zawołaniem w języku ukraińskim: „Patrzcie jak lata polski orzeł”.
  286. Katowanie – męczenie ofiary na raty.
  287. Odrąbanie dwóch palców i rozcięcie głowy.
  288. Wrzucanie rannych do dołu z wapnem.
  289. Zmasakrowanie twarzy siekierą i odrąbanie rąk i nóg.
  290. Przywiązanie dziewczyny do drzewa i gwałcenie, po czym włożenie do vaginy rozżarzonego żelaza.
  291. Przybijanie matki z dziećmi do ściany z ukraińskim napisem: „Polskie orły”.
  292. Wrzucanie do dołu ofiar żywcem i przysypywanie ich piaskiem.
  293. Torturowanie ofiary na oczach żony i dzieci, aż do zgonu.
  294. Wsadzanie ofiary do beczki i bicie jej kijami, aż do skonania.
  295. Odrąbywanie po kawałku – w odcinkach około dziesięciocentymetrowych – stóp, dłoni, następnie kończyn nóg, aż do bioder, a rąk do ramion oraz posypywanie solą, a także wybieranie oczu, obcinanie nosów, uszu, zrywanie paznokci i rozcinanie brzuchów.
  296. Wypalanie oczu rozpalonym drutem.
  297. Rozrąbywanie głowy plastrami – po kawałku.
  298. Przecinanie siekierami i toporami dzieci na połówki – od głowy do dołu tułowia.
  299. Wbijanie kobietom zaostrzonego drzewca w krocze.
  300. Palenie żywcem sprowadzanych do budynku kobiet i dzieci i wrzucanie do wnętrza eksplodujących granatów.
  301. Przeżynanie tułowia piłą na cztery części i wykluwanie oczu oraz odcinanie języka i głowy, po czym zatknięcie głowy bez oczu i języka na żerdzi koło spalonego budynku.
  302. Najeżdżanie końmi na leżących na ziemi.
  303. Wrzucanie żywcem do studni głębinowej ofiar głowami w dół, po uprzednim wykłuciu nożem oczu.
  304. Przybijanie gwoździami ofiary do desek łóżka.
  305. Ściąganie skóry dłoni, tj. tzw. „zdejmowanie rękawiczek”, polegające na nacinaniu skóry nadgarstka ręki i zawijanie jej w dół, a niekiedy w górę.
  306. Wycięcie na skórze pleców cyfry „105”, tj. liczby lat ofiary i jej osolenie.
  307. Rozdeptanie główki dziecka oraz rozdarcie nóżek i rączek, pozostawia­jąc duży napis w języku ukraińskim: „Polski orzeł”.
  308. Wpędzanie mężczyzn do murowanej piwnicy i zabijanie ich eksplodu­jącymi granatami.
  309. Odrąbywanie toporem głów ofiarom na pniu do rąbania drewna, po uprzednim związaniu w tyle rąk i w dole nóg drutem kolczastym. Na pniu była kartka przymocowana drutem z napisem w języku ukraiń­skim: „Taka będzie śmierć wszystkim Polakom”.
  310. Męczenie chłopczyka uwiązanego za szyję do tzw. koromysła (jarzemka do noszenia dwóch wiader wody na ramionach) i podnoszenie jedne­go ramienia tego koromysła do góry, razem z dzieckiem. Gdy dziecko zaczęło się dusić i wymachiwać w powietrzu rękami i nogami, stawia­no je wówczas na ziemi. Był to pokaz dla grupy Ukraińców.
  311. Wypalanie gorącym drutem znaku swastyki na policzku.
  312. Związywanie drutem kolczastym rąk i nóg oraz wrzucenie ofiar w pło­mienie dużego ogniska.
  313. Zbiorowe gwałcenie dorosłej kobiety, po czym włożenie jej w krocze rozpalonego żelaza.
  314. Przecinanie czoła w poprzek.
  315. Przybijanie dzieci żywcem na krzyż gwoździami do ściany.
  316. Rozbijanie głów dziecięcych o narzędzia rolnicze.
  317. Uderzanie w tył głowy orczykiem od wozu.
  318. Zakopywanie rannych, jeszcze żyjących ofiar.
  319. Rozdarcie ofiary poprzez przywiązanie jednej nogi do drzewa, a drugiej do orczyka powozu konnego i jazdą.
  320. Wciskanie głowy rannego w gnojówkę, aż do uduszenia się.
  321. Przybijanie wyciągniętego języka gwoździem do brody, po uprzednim wybraniu gałek ocznych.
  322. Wbijanie całej siekiery w plecy.
  323. Okrutne opuszczanie krwi ofiarom i napełnienie balii ludzką krwią w klasztornej piwnicy o.o. Dominikanów w Podkamieniu.
  324. Wycięcie na czole znaku krzyża i obcinanie uszu i nosa.
  325. Zakłuwanie bagnetem i rozpalonymi prętami żelaznymi.
  326. Wyrwanie warkocza włosów i przekłuwanie bagnetem.
  327. Wbijanie dorosłych mężczyzn i kobiet na zaostrzone pale zakopane! w ziemi pionowo.
  328. Wbijanie w skroń gwoździa.
  329. Przywiązanie księdza wyznania rzymsko-katolickiego do drzewa i do połowy przerżnięcie piłą oraz nałożenie na głowę korony plecionej z drutu kolczastego. Ofiara służyła dziewczynom jako tarcza strzelnicza.
  330. Ukrzyżowanie na płotach – ogrodzeniach poprzez przybijanie rąk i nóg gwoździami.
  331. Zbiorowe gwałcenie kobiet, a następnie poddanie torturom takim jak: wycięcie języka, obcięcie piersi, zdzieranie pasów skóry.
  332. Związanie drutem kolczastym za nogi i przytroczenie do konia i ciągnięcie galopem po głazach kamiennych.
  333. Wieszanie na drzewie za obydwie ręce i podpalenie dolnych kończyn płomieniami ognia z rozpalonego pod drzewem ogniska.
  334. Przypalanie płomieniami świecy palców i dłoni, aż do utraty przytom­ności, po czym związanie i zastrzelenie.
  335. Bicie łańcuchem i maczugą z kolcami po całym ciele ofiary ułożonej na ławce, z przerwami na polewanie jej zimną wodą dla przywrócenia przytomności, po czym powieszenie na słupie.
  336. Krępowanie drutem kolczastym nóg i rąk oraz przez kilka dni pod­dawanie ofiar wymyślnym torturom, a jeszcze żyjących dobijanie sie­kierami.
  337. Gwałcenie siedemnastoletniej dziewczyny na oczach jej rodziców, po czym zamordowanie wszystkich.
  338. Wieszanie na „żurawiu” studni głębinowej.
  339. Kładzenie ofiary na gorącym blacie kuchni węglowej i nakładanie na nią brony, po której chodzono.
  340. Zadawanie ciosów nożem pod każde żebro, a gdy ofiara konała polewa­no zimną wodą z wiadra dla powrotu przytomności i ponowne zadawa­nie ciosów.
  341. Wrzucanie do klozetowego szamba żywych ofiar oraz bicie żelaznym narzędziem po głowie i wciskanie ich w głąb tego szamba.
  342. Podwieszanie pod pachy na drzewie w lesie i palenie pod ofiarą gałęzi chrustu.
  343. Wiązanie rąk drutem i zadawanie na całym ciele ran kłutych.
  344. Oskalpowanie – ściągnięcie skóry z głowy i twarzy – wraz z wybraniem oczu, obcięciem uszu, przecięciem krtani i wyciągnięciem przez nią ję­zyka.
  345. Obcięcie genitaliów, wydłubanie oczu i skłucie całego ciała cienkimi igłami.
  346. Porąbanie ośmiomiesięcznego dziecka na cztery części.
  347. Rozbieranie do naga, związywanie ofiary drutem kolczastym i wpycha­nie do przerębli pod lód rzeki.
  348. Przybicie bagnetem do stołu kilkumiesięcznego dziecka i włożenie mu do ust kawałka niedojedzonego kiszonego ogórka.
  349. Duszenie sznurem zakładanym na szyję i zabijanie ciosem noża w serce.
  350. Wyrywanie księżom wyznania rzymsko – katolickiego pulsujących serc z piersi, a niekiedy prezentowanie ich widzom i odliczanie na zegarku czasu trwanie agonii.
  351. Duszenie drutem kolczastym.
  352. Wypruwanie dzieciom wnętrzności i rozwieszanie jelit na ścianie w ja­kiś nieregularny sposób wraz z kartką wiszącą na gwoździu z napisem w ukraińskim języku: „Polska od morza do morza!”.
  353. Przybijanie dzieci do ściany z rozkrzyżowanymi rękami.
  354. Wyłamywanie dzieciom stawów rąk i nóg i przybicie martwego dziecka do stołu – na oczach dorosłych osób.
  355. Pozbawienie życia dwudziestoma dwoma i więcej ciosami noża.
  356. Przymocowanie tułowia do oparcia i rzucanie w nie nożami.
  357. Wiązanie – skuwanie rąk drutem kolczastym.
  358. Zadawanie śmiertelnych uderzeń łopatą.
  359. Przybijanie rąk do progu mieszkania.
  360. Przebijanie kołami dzieci na wylot.
  361. Wleczenie ciała po ziemi za nogi związane sznurem.
  362. Przybijanie małych dzieci dookoła grubego, przydrożnego drzewa, two­rząc w ten sposób tzw. „wianuszki”.
Źródło: wmeritum.pl / dziennik.artystyczny-margines.pl / youtube.com 
 
Powiązane:



Kontrrewolucja informacyjna!

Masz ciekawe informację? Zarejestruj się i podziel się nimi!
Wystąp z inicjatywą i zostań liderem OMON-u w swoim mieście! Poszukujemy chętnych do współpracy na zasadzie oddolnego i niezależnego dziennikarstwa. Zbudujmy wspólną strukturę wiadomości regionalnych! 
Kontakt: 
 
"Zbuduj z nami naszą nową rzeczywistość".

OMON - skr. OUR MEDIA & OUR NEWS
0% Cenzury i Propagandy
50% Zysków dla Najaktywniejszych Użytkowników
100% Otwartego i Oddolnego Dziennikarstwa

OMON.pl to pierwszy portal informacyjny tego rodzaju w Polsce. Dzieli się ze swoimi najlepszymi użytkownikami połową zysków(50%) uzyskanych z reklam i darowizn pod koniec każdego roku kalendarzowego. 
Jest to nowatorska koncepcja otwartego i oddolnego dziennikarstwa, gdzie każdy ma szansę zamieścić dowolną wiadomość, materiał filmowy, zdjęcie itp.
Każdy zarejestrowany użytkownik ma również szansę ocenić dany artykuł i materiał, który przypadł mu do gustu i zasłużył na upublicznienie po przez przyznanie medalu. Użytkownicy z największą liczbą uzyskanych medali pod koniec roku kalendarzowego dostają odpowiedni procent z dochodów portalu, odpowiadający ich miejscu rankingowemu.
Charakter portalu odpowiada strukturze wojskowej, gdzie uzyskuje się odznaczenia i stopnie wojskowe, za określone działania związane z aktywnością na portalu jak i poza nim. Im większy stopień wojskowy(odpowiadający określonej liczbie medali), tym większe możliwości, uprawnienia i oddziaływanie w jakim kierunku ma się rozwijać portalu OMON.pl. Za wybitne osiągnięcia i od stopnia podoficerskiego można otrzymać odpowiednie odznaczenia i szarże do rąk własnych.
Portal ma stanowić alternatywę i przeciwwagę dla obecnych mediów głównego nurtu, gdzie informacje i wiadomości są kierowane i zatwierdzane odgórnie.
Portal OMON.pl daje całkowicie wolną rękę swoim użytkownikom, nie cenzuruje kontrowersyjnych treści, czy ciężkich tematów, które nie są poruszane przez mainstreamowe media, celowo bądź nie. 
OMON ma na celu zintegrować wokół siebie wszystkie niezależne środowiska, witryny, blogi, dziennikarzy, aby zbudować i wykreować zupełnie nową rzeczywistość, jak i jakość w polskiej przestrzeni medialnej.


Zapraszam do rejestracji pod moim linkiem polecającym.
http://omon.pl/index.php/rejestracja?invitecode=chemik87 
 
Jeżeli posiadasz Facebooka zapraszam do polubienia fanpage'a pod adresem: 
https://www.facebook.com/OmonPL 


55fadb2d4f4b6 osize969x565q71h8510dd 830be
 
Alternatywą dla szczepień jest budowa odporności za pomocą odpowiedniej diety - uważa Elżbieta Dąbrowska, pediatra i lekarz rodzinny, która nawet na emeryturze nadal leczy pacjentów
.  
 
Swoim pacjentom nie zaleca Pani szczepionek?
 
Nie. Uważam, że odporność organizmu można zbudować w inny sposób. Sama zaczęłam szczepić swoje dzieci, ale kiedy bardziej zainteresowałam się tym tematem, zrezygnowałam ze szczepień w ogóle. Na szczęście, dawne szczepionki były bardziej prymitywne i nie zawierały tylu dodatków, co dzisiejsze. Namawiam za to dzieci, żeby nie szczepiły moich wnuków. 
 
Czy jest to zgodne z wiedzą medyczną?
 
Tak. Chciałam to szczególnie podkreślić, że to, co mówię jest zgodne z aktualną wiedzą medyczną. Czytam prasę naukową, branżową, to stamtąd czerpię swoje wiadomości. Regularnie czytam "Pediatrię po dyplomie", "Pediatrię polską" i inne periodyki polskie i zagraniczne. Okazuje się, że najnowsze badania często dementują powtarzane przez lata, utarte przekonania. Zresztą, po II wojnie światowej ludzie chcieli wszystkiego dużo i szybko. Ta wiedza, która wtedy była podawana, nie była do końca potwierdzona, udowodniona. Dopiero teraz to się zmienia.
 
Dlaczego więc większość lekarzy zaleca szczepienia przeciw grypie? 
 
Czytam i takie opracowania. Proszę zwrócić uwagę na konflikt interesów. Większość badań, które mają udowodnić skuteczność lub bezpieczeństwo szczepionek, jest sponsorowana przez producentów tych leków. Zdarza się, że ta informacja jest podana przy artykule.  
 
Jeśli więc nie szczepionka to co? W jaki sposób przetrwać sezon jesienno-zimowy bez chorowania? 
 
Trzeba budować odporność organizmu, a odporność buduje się powoli. Reakcja organizmu na dostarczane produkty nie będzie natychmiastowa, jak w przypadku szczepionki. Ale trzeba pamiętać, że podawanie szczepionek prowadzi do wyczerpania układu krwiotwórczego. W końcu dochodzimy do punktu, w którym zamiast stymulowania, mamy wyczerpanie. Dlatego dzieci szczepione częściej chorują. Ich układ odpornościowy jest słaby, nie ma siły, żeby się bronić.  
 
Jak budować odporność i ile czasu potrzeba, żeby osiągnąć efekty? 
 
Ja swoim pacjentom polecam suplement diety zawierający unikalną kompozycję ziół, który wspomaga układ krążenia oraz lakcid, który dba o prawidłowy skład flory bakteryjnej jelit. Do tego zioła, imbir, rozgrzewające przyprawy. A przede wszystkim, codzienna troska o zdrowie, unikanie produktów alergizujących, niezgodnych z naszym kodem genetycznym. Pamiętajmy, że w przypadku szczepionek, małymi pieniędzmi rujnujemy duże zdrowie, a potem, żadne duże pieniądze nie pozwolą nam na odkupienie nawet małego zdrowia.  
 
Źródło: gloswielkopolski.pl



Kontrrewolucja informacyjna!

Masz ciekawe informację? Zarejestruj się i podziel się nimi!
Wystąp z inicjatywą i zostań liderem OMON-u w swoim mieście! Poszukujemy chętnych do współpracy na zasadzie oddolnego i niezależnego dziennikarstwa. Zbudujmy wspólną strukturę wiadomości regionalnych! 
Kontakt: 
 
"Zbuduj z nami naszą nową rzeczywistość".

OMON - skr. OUR MEDIA & OUR NEWS
0% Cenzury i Propagandy
50% Zysków dla Najaktywniejszych Użytkowników
100% Otwartego i Oddolnego Dziennikarstwa

OMON.pl to pierwszy portal informacyjny tego rodzaju w Polsce. Dzieli się ze swoimi najlepszymi użytkownikami połową zysków(50%) uzyskanych z reklam i darowizn pod koniec każdego roku kalendarzowego. 
Jest to nowatorska koncepcja otwartego i oddolnego dziennikarstwa, gdzie każdy ma szansę zamieścić dowolną wiadomość, materiał filmowy, zdjęcie itp.
Każdy zarejestrowany użytkownik ma również szansę ocenić dany artykuł i materiał, który przypadł mu do gustu i zasłużył na upublicznienie po przez przyznanie medalu. Użytkownicy z największą liczbą uzyskanych medali pod koniec roku kalendarzowego dostają odpowiedni procent z dochodów portalu, odpowiadający ich miejscu rankingowemu.
Charakter portalu odpowiada strukturze wojskowej, gdzie uzyskuje się odznaczenia i stopnie wojskowe, za określone działania związane z aktywnością na portalu jak i poza nim. Im większy stopień wojskowy(odpowiadający określonej liczbie medali), tym większe możliwości, uprawnienia i oddziaływanie w jakim kierunku ma się rozwijać portalu OMON.pl. Za wybitne osiągnięcia i od stopnia podoficerskiego można otrzymać odpowiednie odznaczenia i szarże do rąk własnych.
Portal ma stanowić alternatywę i przeciwwagę dla obecnych mediów głównego nurtu, gdzie informacje i wiadomości są kierowane i zatwierdzane odgórnie.
Portal OMON.pl daje całkowicie wolną rękę swoim użytkownikom, nie cenzuruje kontrowersyjnych treści, czy ciężkich tematów, które nie są poruszane przez mainstreamowe media, celowo bądź nie. 
OMON ma na celu zintegrować wokół siebie wszystkie niezależne środowiska, witryny, blogi, dziennikarzy, aby zbudować i wykreować zupełnie nową rzeczywistość, jak i jakość w polskiej przestrzeni medialnej.


Zapraszam do rejestracji pod moim linkiem polecającym.
http://omon.pl/index.php/rejestracja?invitecode=chemik87 
 
Jeżeli posiadasz Facebooka zapraszam do polubienia fanpage'a pod adresem: 
https://www.facebook.com/OmonPL 


Fot: onet.pl

Część ludzi zarzuca p. JKM brak poparcia własnym przykładem stwierdzeń o dobrowolnej pomocy potrzebującym i tematach pokrewnych. Dlatego przedstawiam Państwu coś do odkłamania tej tezy.

POMOC LUDZIOM

Zaplata za pracę + napiwek dla prostego człowieka w Warszawie

Pan Cezary opowiada o całym zajściu z dużym zadowoleniem. Otóż poprosił on p. JKM, zobaczywszy go na ul. Stępińskiej, o 5 zł. na piwo - ale JKM odparł, że pieniędzy za darmo nie daje. Kiedy p. Cezary chciał już się pożegnać, to p. JKM zaproponował mu, by wyczyścił on lusterka jego samochodu właśnie za 5 zł. i p. Cezary zgodził się. Kiedy po wyjściu ze sklepu p. JKM zobaczył, że p. Cezary wykonał umówioną pracę na 200%, to oprócz obiecanej zapłaty dał mu premię w postaci dodatkowych 15 zł.

 

 


Jedzenie dla bezdomnego w Lublinie - 10.05.2014


Miało to miejsce przed wystąpieniem p. JKM w Lublinie 10 maja ubiegłego roku, w czasie kampanii do Parlamentu UE. JKM poszedł wtedy razem z córką Korynną (która jest moją znajomą - spytałam jej i potwierdziła, że to ona była w pizzerii) i red. Tomaszem Borkowskim do pizzerii przy Placu Litewskim. Jednak pizza długo nie przychodziła, a zaraz miało być wystąpienie. Przyszła w ostatniej chwili, więc zjedli tylko po kawałku, a resztę p. JKM dal bezdomnemu, który akurat byl w pizzerii.


Jedzenie dla bezdomnego w Gdańsku - 30.04.2015

Wszystko wydarzyło się po manifestacji "Polska bez PIT" 30 kwietnia w Gdańsku, w ktorej p. JKM wziął udział. Opowiedział mi o tym kol. Kamil Sobkiewicz, koordynator ds. Mediów w okręgu KORWiN Pomorze i jeden z organizatorów spotkania. Po zakończonym spotkaniu chciano zrobić pamiątkowe zdjęcie z p. JKM na tle fontanny Neptun, jednak zdążył on urwać się gdzieś. Organizatorzy znaleźli go w jednej z restauracji na starówce, w której często bywa gdy jest w Gdańsku. Tam jadł obiad razem z bezdomnym. Za organizatorami przyszli tez dziennikarze, którzy byli na spotkaniu i zrobili zdjęcia, dlatego internet wiedział o całym zdarzeniu - np. na Interia.pl i Pikio.pl. Kol. Sobkiewicz powiedział mi, że JKM wyznał jednemu z działaczy okręgu KORWiN Pomorze, że ten bezdomny zaczepił go z prośbą o drobne na obiad, a on mu ten obiad postawił.

Między p. Cezarym, a bezdomnymi z Lublina i Gdańska była jednak pewna różnica. W jednej z audycji w NPTV p. Marcin Osadowski spytał p. JKM co ten by zrobił gdyby głodny poprosił go o pieniądze na jedzenie i nie byłby to oszust. P. JKM odparł "Mam żelazną zasadę, że wtedy kupuję mu posiłek. Niestety czasem bywa, że człowiek nie ma wyjścia i musi poprosić o pomoc". Z tego wniosek, że tamci bezdomni musieli być w podbramkowej sytuacji skoro JKM pomógł im nie chcąc nic w zamian.

Pomoc pieniężna dla uczniów niepełnosprawnych w Katowicach - 12.02.2014


W lutym ubiegłego roku JKM dal pieniądze na zakup komputerów dla uczniów Zespołu Szkół Specjalnych nr 12 w Katowicach. Dowiedziałam się o tym parę miesięcy temu.


Więcej w temacie p. JKM vs inwalidzi i osoby przewlekle chore tu i tu.

Skręcona kostka i złamane żebro, by nie przejechać rowerzystki

Posłanka PO do Parlamentu UE Róża Thun umieściła na swoim koncie na Twitterze ociekający kpiną wpis ze zdjęciami, które wyjaśniają na czyj temat ona pisze:

Nasz biduś! Cierpiący, ale heroicznie jedzie walczyć z Europą!

            Źródło: Róża Thun - Twitter (8.06.2015)


Wypadek wydarzył się dlatego, że p. JKM - by nie przejechać zajeżdżającej mu drogę rowerzystki, która jechała niezgodnie z przepisami - wykonał motocyklem manewr, który spowodował przewrócenie się pojazdu. W efekcie miał skręconą kostkę i złamane żebro - przez co jakiś czas miał kostkę w gipsie i poruszał się na wózku. O tym wszystkim napisał Fakt.pl. Podczas swojego wystąpienia w "Kropce nad I" 18 czerwca JKM potwierdził wszystko:

%20" target="_parent" rel="nofollow">[LINK DO NAGRANIA ZE STRONY TVN24].

Więcej w temacie p. JKM vs kobiety tu, tu i tu.

POMOC ZWIERZĘTOM

Pomoc w znalezieniu właściciela


Oto ogłoszenie, które zamieścił w zeszłe wakacje na swoim profilu na Facebooku:


(...) Pana, który ponad dwa tygodnie temu porzucił psa (średnio duży) w Józefowie k/Otwocka (zapewne nie miał go gdzie zostawić na wakacje) zawiadamiam, że psiak wiernie czeka na Pana na ul. Wiślanej. Do obcych się nie łasi - ma NADZIEJĘ.
Ja też. Proszę to wziąć pod uwagę.
Proszę to poumieszczać na warszawskich portalach...

Potem na jego stronie autorskiej i Facebooku pojawiła się nowa informacja:

Wpis o piesku pomógł(?) tym razem - zabrano go do schroniska "Pod Aniołami". Nazwa budzi u mnie raczej nieprzyjemne skojarzenia...


Sam też przygarnia zwierzęta


Korynna opowiedziała mi parę historii. Parę lat temu wziął jakiegoś bardzo starego i ledwo ruszającego się kota (jakiejś egipskiej rasy), którego nikt nie chciał przygarnąć, od właścicielki chcącej zwierzaka uśpić. W chwili zabrania przez p. JKM kot był w opłakanym stanie - cały zapchlony, w kleszczach i strupach - trzeba było zgolić mu futro. Potem JKM przygarnął psa shih tzu od właścicielki, która porzuciła go po wielu latach. Widziałam czasem tego zwierzaka podczas coniedzielnych audycji z nim w internetowej telewizji NPTV (od czasu kampanii prezydenckiej już ich nie ma). Ma go ponad 4 lata - co wiem po dacie nagrania wywiadu "Okiem idealisty", w którym widziałam psiaka razem z nim po raz pierwszy:      Z tego co zaobserwowałam - to zwierzak ma się dobrze. 

 Innym razem JKM, kiedy znalazł  pająka i przyniósł go Korynnie, to codziennie chodził łapać dla niego muchy.


Więcej w temacie p. JKM vs zwierzęta tu.


1 a0dbc

„To smutne, że z powodów politycznych nie można wprost mówić tego, co wszyscy wiedzą – że wojna w Iraku toczy się głównie o ropę” – pisał w swoich wspomnieniach były szef banku centralnego USA, Alan Greenspan.[1] Tymczasem prawdę o wydarzeniach 11 września, które były bezpośrednim powodem wojny, poznaje coraz większa liczba mieszkańców globalnego imperium.


Materiał video:


PRAWDA O 11 WRZEŚNIA


Wielu specjalistów w dziedzinie inżynierii budownictwa i architektury wyraziło publicznie poważną krytykę raportu rządowej komisji, powołanej do zbadania przyczyn katastrofy 11 września.

Publiczne oświadczenia ponad 310 inżynierów i architektów podważają lub wyrażają ostrą krytykę raportu komisji. Ignorowanie tych opinii, jako przejawów braku odpowiedzialności czy głupoty wyznawców mitycznych teorii spiskowych, świadczyć może tylko o braku zaufania do logiki i argumentów, jakimi posługuje się nauka. Ponura cisza w środkach masowego przekazu, jaka towarzyszy dyskusji, toczącej się niezależnie, prowadzi do niemniej ponurej konkluzji, że społeczeństwa Zachodu pozbawione są obecnie skutecznych środków wymiany poglądów, od których zależy funkcjonowanie systemu demokratycznego. Sytuację tę pogarsza fakt, że publiczne wyrażanie jakichkolwiek wątpliwości czy hipotez, różniących się od oficjalnej wersji wydarzeń, skazane jest na konfrontację ze ślepą, irracjonalną i głęboko zakorzenioną wiarą w uczciwość postępowania przywódców światowego imperium ekonomicznego.

250 amerykańskich architektów i inżynierów podpisało się pod petycją zawierającą następujące oświadczenie: „W imieniu narodu Stanów Zjednoczonych Ameryki, niżej podpisani architekci i inżynierowie (…) apelują i żądają przeprowadzenia całkowicie niezależnego dochodzenia wraz pozwem sądowym w celu ujawnienia pełnej prawdy, dotyczącej wydarzeń 11 września 2001 r., w szczególności zniszczenia wież World Trade Center i Budynku 7. W naszym przekonaniu istnieją powody zmuszające do podważenia oficjalnej wersji wydarzeń i z tego względu wszczęcia dochodzenia, uwzględniającego pełne zbadanie możliwości użycia środków wybuchowych, które mogły być rzeczywistym powodem zniszczenia wieżowców WTC wraz z Budynkiem 7”.

20 kwietnia 2007 r. Richard Gage, członek Amerykańskiego Stowarzyszenia Architektów z dwudziestoletnim doświadczeniem w pracy przy większości typów konstrukcji budowlanych nie wyłączając konstrukcji stalowych, na odczycie w Saloma State Univerity oświadczył: „kolejny sondaż opinii publicznej przeprowadzony w roku 2006 przez Uniwersytet w Ohio ujawnił, że 16% społeczeństwa uważa, że wieże WTC zostały zniszczone przy użyciu ładunków wybuchowych. Na nieszczęście, badania przeprowadzone przeze mnie, również prowadzą do wniosku, że twierdzenie to jest prawdziwe. Dzisiejszego wieczoru zaprezentuję państwu bardzo przejrzyste dowody na to, że wszystkie trzy wieżowce World Trade Center, a więc Twin Towers i Budynek 7 zostały zniszczone nie na skutek pożaru, jak oświadczyły nam władze, ale w wyniku kontrolowanego zburzenia, przeprowadzonego przy użyciu materiałów wybuchowych”.

Profesor Jack Keller, z Uniwersytetu Stanowego Utah, członek National Academy of Engineering, zaliczony w roku 2004 przez magazyn Scientific American do grupy 50 najwybitniejszych naukowców świata, zaangażowanych w programy promocji nauki i technologii przyjaznych społeczeństwu, międzynarodowy doradca w zagadnieniach związanych z pozyskiwaniem wody i jej rolniczego zastosowania, odznaczony orderem Medal of Science and Technology przez gubernatora stanu Utah w 1988 r. oświadczył: „badania dowodzą, że obecna administracja rządowa nierzetelnie przedstawiła wypadki w Nowym Jorku i Waszyngtonie. Budynki World Trade Center były prawie na pewno zburzone w wyniku kontrolowanej detonacji, a dostępny materiał dowodowy nasuwa poważne wątpliwości na temat oficjalnej, rządowej wersji wydarzeń ataku na Pentagon”.

Po katastrofie część dolnego Manhattanu pokryły olbrzymie ilości sproszkowanego betonu. „Pył powstał z lekkich, betonowych murów i podłóg w przeciągu 10 sekund – komentował architekt Thomas Spellman, członek Rady Miejskiej w Lale Geneva, Wisconsin – Jak mógłby on powstać bez użycia ładunków wybuchowych? Jeśli nie można udowodnić, że spadające części budynku mogą wytworzyć pył w przeciągu 10 sekund metodą mechaniczną, wówczas trzeba rozważyć użycie ładunków wybuchowych, wszyscy przecież widzieliśmy pył i widoczny jest on na każdym dostępnym filmie. Dowodziłoby to bez cienia wątpliwości, że była to wewnętrznie przeprowadzona operacja”.

William Rice, inżynier budownictwa z doświadczeniem w konstrukcjach stalowych, były profesor wyższej szkoły technicznej w Vermont, twierdził: „interesującym faktem jest to, że obydwa 110-piętrowe budynki WTC zawaliły w przeciągu 10 sekund z prędkością bliską swobodnego spadania. To przeczy prawu zachowania pędu dynamiki Newtona, które sprawiłoby, że przezwyciężenie siły bezwładności każdego piętra i związany z tym przyrost masy układu skutkuje zmniejszeniem się prędkości spadania.

Nawet jeśli zignorowalibyśmy zasady dynamiki Newtona, musielibyśmy uwierzyć w to, że każda z wież WTC w sposób niewytłumaczalny zawaliła się, zgniatając pod sobą 287 masywnych kolumn na każdym piętrze zachowując jednocześnie prędkość swobodnego spadania, tak jakby ponad 100 000 ton, wspierających poniżej stalową konstrukcję, w ogóle nie istniało.

Kontrolowane zburzenie jest tak bardzo nieakceptowalne z powodów politycznych, że media nie tylko poniżają tych, którzy o nim mówią, ale również – zamiast zabiegać o dostarczenie szczegółowych relacji wydarzeń – kpią z takiej ewentualności. Zdumiewające, że podjęcie decyzji zbadania przyczyn tragedii, która pochłonęła ponad 2500 tysiące ofiar w WTC, zabrała prezydentowi aż 441 dni. Komisja dochodzeniowa również nie wzięła pod uwagę możliwości kontrolowanego zburzenia i także nie podjęła się zbadania „niezwykłego i bezprecedensowego” zdarzenia, jakim było zawalenie się Budynku 7”.

„Przez lata zajmowałem się konstrukcjami stalowymi i studiowałem zagadnienia przyczyn największych katastrof budowlanych” – oświadczył inżynier Joseph Testa – „Jestem zdania, że zburzenie, którego byliśmy świadkami, nie byłoby możliwe z powodu uderzenia samolotów i następującego po tym pożaru. Uważam, że pionowe trzony konstrukcji nie mogły załamać się – jak się powszechnie twierdzi – w sposób inny niż zniszczenie ich od dołu”.

Emerytowany inżynier z Kansas City zaproponował, że „idealnym rozwiązaniem byłaby dokładna analiza, wykonanego w odpowiedniej skali, modelu lub przynajmniej szczegółowa symulacja komputerowa i rekonstrukcja, pozwalające wykazać, że całkowite i błyskawiczne załamanie się głównych kolumn nośnych jest w ogóle fizycznie możliwe”.[2]

Wygląda na to, że władze imperium Stanów Zjednoczonych Ameryki mają dużo pilniejsze wydatki niż inwestowanie w badanie bezpieczeństwa konstrukcji budowlanych. Na subwencje czeka przemysł zbrojeniowy. Imperialna mobilizacja, konieczna do przejęcia ostatnich znanych zasobów ropy naftowej na ziemi wymaga niemałych nakładów.

ZACHODNIA MACHINA PRZEMOCY

Trzeba zdać sobie sprawę, że poznanie przyczyn zburzenia budynków na Manhattanie nie może być traktowane jako źródło inspiracji do detektywistycznej zagadki dla taniej prasy brukowej. Prawda o 11 września ma dużo szersze polityczne implikacje o kluczowym znaczeniu dla interpretacji współczesnej historii cywilizacji zachodniej, a zwłaszcza jej najbardziej zignorowanego aspektu, na który tylko mimochodem zwrócił uwagę harwardzki politolog, Samuel Huntington, gdy pisał w „Clash of Civilisations”, że Zachód podbija świat „nie dzięki wyższości swojej myśli filozoficznej, wartościom etycznym czy religijnym ale raczej wskutek przewagi w stosowaniu zorganizowanej przemocy”.[3]

Wydarzenia 11 września i wywołana nimi propaganda antyterrorystyczna spowodowały, że w USA nastąpił zauważalny wzrost poparcia opinii publicznej dla stosowania tortur w technice przesłuchiwania więźniów politycznych. Poparcie to było wynikiem dyskusji, jaką zainicjowały massmedia.

Profesor prawa z Uniwersytetu Harvarda, Alan M. Dershovitz, w programie telewizyjnym „60 Minutes”, nadawanym przez CBS Television, stwierdził, że tortury okazują się niezbędne. „Jeśli mamy do czynienia z przepadkiem bomby zegarowej i terrorystą, który wie dokładnie gdzie i kiedy bomba wybuchnie i jest to jedyny sposób by uratować życie 500 czy 1000 ludzi – snuł wodze fantazji profesor – każde demokratyczne społeczeństwo, wykorzystałoby tortury”. Okazało się, że zachodnie demokracje marzą wprost o torturach. Czekały tylko na harwardzkie błogosławieństwo. Los Angeles Times publikował w tym czasie poważne dyskusje, prowadzone przez ludzi związanych z wywiadem. Wśród nich pewien weteran CIA stwierdził, że „wiele osób uważa, że potrzeba w agencji kogoś, kto potrafiłby wyrywać paznokcie”. Pojawiały się też propozycje, aby „techniki przesłuchań, których my nie stosujemy, mogły być prowadzone przez innych. Jedyną kwestią pozostaje, czy ludzie z CIA powinni być obecni w sali przesłuchań”.[4]

Sygnał do działania podany został wyraźnie przez prezydenta Busha już 11 września, gdy poinstruował on personel w Białym Domu, że w kwestii antyterroryzmu „wszelkie bariery, jakie stoją na drodze, są odtąd zniesione”. Na uwagę Sekretarza Obrony, Donalda Rumsfelda, że niestety istnieją ograniczenia prawne w tym względzie, prezydent odkrzyknął jedynie: „nie obchodzi mnie, co mówią prawnicy na świecie, kiedy my mamy zamiar kopnąć kogoś w dupę”.[5]

Już w styczniu 2002 roku, gdy pierwsi jeńcy afgańscy zaczęli napływać do więzienia Guatanamo Bay na Kubie, Donald Rumsfeld odmówił im statusu więźniów wojennych, komentując, że „bezprawni kombatanci nie mają żadnych praw, wynikających z Konwencji Genewskiej”. 18 stycznia 2002 r. radca prawny Białego Domu, Alberto R. Gonzales poinformował prezydenta, że Departament Sprawiedliwości „wydał oficjalną opinię prawną, stwierdzającą, że III Konwencja Genewska, dotycząca traktowania więźniów wojennych, nie ma zastosowania w konflikcie z Al Kajdą”. Jeszcze tego samego dnia prezydent Bush oświadczył, że „wojna z terroryzmem jest nowym rodzajem wojny”, który „stawia na pierwszym miejscu (…) zdolność do szybkiego pozyskania informacji od schwytanych terrorystów (…) w celu uniknięcia dalszych okrucieństw, których ofiarami są amerykańscy cywile”. Zgodnie z tym prezydent zarządził, że Konwencja Genewska „nie stosuje się do Al Kajdy i Talibów” i konsekwentnie ich reprezentanci „nie są więźniami wojennymi”. Oświadczenie to, już następnego dnia, Donald Ramsfeld przekazał swoim podwładnym. Stwierdził też autorytatywnie, że „obecna wojna z terroryzmem nie jest konfliktem, jaki wyobrażali sobie twórcy Konwencji Genewskiej”. Newsweek podsumował, że strategia Białego Domu „przygotowała scenę dla nowej praktyki przesłuchań, nieobjętych międzynarodowym prawem”.[6]

„W grudniu 2001 r. administracja Busha wprowadziła Special Access Program (Program Specjalnego Dostępu), który dawał prawo do tajnych zatrzymań, aresztowań, przesłuchiwania osób i poddawania ich torturom. Tortury obejmowały m.in.: waterboarding,* bicie, stosowanie elektrowstrząsów i ekstremalnych temperatur, odmowę użycia środków przeciwbólowych dla rannych, ciężkie opalanie ciała, pozbawianie jedzenia i wody, grożenie śmiercią i seksualnym wykorzystaniem członków rodziny”.[7]

W ten sposób Waszyngton uzyskał to, o czym marzy każdy totalitarny władca: przywilej bezkarności. Okropności, jakich dopuszczały się służby militarne i wywiadowcze wyszły wkrótce na światło dzienne. Opinia publiczna miała okazję poznać również inne efekty wojny z terroryzmem. Według raportów służb militarnych USA 90 procent aresztowanych stanowili całkowicie niewinni cywile, a „torturowanie podejrzanych – jak poinformował profesor James Corum ze sztabu armii – nie doprowadziło do pozyskania żadnych użytecznych dla wywiadu informacji”, co nie wydaje się dziwne, gdy walczy się z wyimaginowanym wrogiem. „Oprawcy nie mogli nawet tłumaczyć się zasadą ‘cel uświęca środki’, ponieważ jedynym rezultatem była straszliwa porażka propagandowa Stanów Zjednoczonych”, polegająca na drastycznej utracie prestiżu państwa na arenie międzynarodowej. Jednocześnie wzmożone techniki represji wobec ludności cywilnej sprawiły, że to „więzienia stały się głównymi wylęgarniami terroryzmu i siły oporu”, jak poinformował konsultant Rand Corporation w Iraku.

W listopadzie 2003 r. reporter Mark Danner zapytał młodego Irakijczyka z Falludży o przyczyny powstania tak silnego ruchu oporu wobec okupacji amerykańskiej w jego państwie. Usłyszał z jego ust słowa, które powinny skłonić nas do refleksji nad tym, jak wyglądają lekcje demokracji i wolności, udzielane światu przez oświecony Zachód. „To HAŃBA by obcokrajowiec wkładał worek na głowę człowieka i kładąc go na ziemi przyciskał butem jego szyję” – mówił z oburzeniem Irakijczyk. „To wielka HAŃBA, rozumiesz to? Wielka HAŃBA dla całego rodu. Obowiązkiem zarówno tego człowieka, jak i całego rodu jest zemścić się na tym żołnierzu – i zabić go. Obowiązkiem jest pokonać go i zmyć tę hańbę. Bo hańba jest jak plama, brudna rzecz – i oni muszą ją zmyć. Nie zaśniemy w spokoju bez zemsty za te czyny”.[8]

Jak wiele miał z tą hańbą wspólnego budynek WTC 7 z Greenwich Street na Dolnym Manhattanie, którego kontrolowane zburzenie – jak potwierdził publicznie właściciel Larry Silverstein – przeprowadzono 11 września 2001 r. o godzinie 17.20 i w przedziwny, niewytłumaczalny dla opinii publicznej sposób nie zdołał on zainteresować komisji badającej przyczyny katastrofy wieżowców World Trade Center? 
 
Źródło: wolnemedia.net
Autor: Zbigniew Jankowski
FOTO: topinfopost.com

Kontrrewolucja informacyjna!

Masz ciekawe informację? Zarejestruj się i podziel się nimi!
Wystąp z inicjatywą i zostań liderem OMON-u w swoim mieście! Poszukujemy chętnych do współpracy na zasadzie oddolnego i niezależnego dziennikarstwa. Zbudujmy wspólną strukturę wiadomości regionalnych! 
Kontakt: 
 
"Zbuduj z nami naszą nową rzeczywistość".

OMON - skr. OUR MEDIA & OUR NEWS
0% Cenzury i Propagandy
50% Zysków dla Najaktywniejszych Użytkowników
100% Otwartego i Oddolnego Dziennikarstwa

OMON.pl to pierwszy portal informacyjny tego rodzaju w Polsce. Dzieli się ze swoimi najlepszymi użytkownikami połową zysków(50%) uzyskanych z reklam i darowizn pod koniec każdego roku kalendarzowego. 
Jest to nowatorska koncepcja otwartego i oddolnego dziennikarstwa, gdzie każdy ma szansę zamieścić dowolną wiadomość, materiał filmowy, zdjęcie itp.
Każdy zarejestrowany użytkownik ma również szansę ocenić dany artykuł i materiał, który przypadł mu do gustu i zasłużył na upublicznienie po przez przyznanie medalu. Użytkownicy z największą liczbą uzyskanych medali pod koniec roku kalendarzowego dostają odpowiedni procent z dochodów portalu, odpowiadający ich miejscu rankingowemu.
Charakter portalu odpowiada strukturze wojskowej, gdzie uzyskuje się odznaczenia i stopnie wojskowe, za określone działania związane z aktywnością na portalu jak i poza nim. Im większy stopień wojskowy(odpowiadający określonej liczbie medali), tym większe możliwości, uprawnienia i oddziaływanie w jakim kierunku ma się rozwijać portalu OMON.pl. Za wybitne osiągnięcia i od stopnia podoficerskiego można otrzymać odpowiednie odznaczenia i szarże do rąk własnych.
Portal ma stanowić alternatywę i przeciwwagę dla obecnych mediów głównego nurtu, gdzie informacje i wiadomości są kierowane i zatwierdzane odgórnie.
Portal OMON.pl daje całkowicie wolną rękę swoim użytkownikom, nie cenzuruje kontrowersyjnych treści, czy ciężkich tematów, które nie są poruszane przez mainstreamowe media, celowo bądź nie. 
OMON ma na celu zintegrować wokół siebie wszystkie niezależne środowiska, witryny, blogi, dziennikarzy, aby zbudować i wykreować zupełnie nową rzeczywistość, jak i jakość w polskiej przestrzeni medialnej.


Zapraszam do rejestracji pod moim linkiem polecającym.
http://omon.pl/index.php/rejestracja?invitecode=chemik87 
 
Jeżeli posiadasz Facebooka zapraszam do polubienia fanpage'a pod adresem: 
https://www.facebook.com/OmonPL 


Woda z kranu. Bardzo czysta zanim trafi do rur, bardzo brudna gdy trafia do naszych domostw. Reklamowane powszechnie picia wody z kranu może być bardzo niebezpieczne dla naszego zdrowia. Udowodnił to nasz eksperyment.

Woda z kranu
Woda z kranu pozornie wydaje się czysta, ale jej smak i zapach pozostawiają wiele do życzenia.
Tak naprawdę jednak, ważny jest jej skład chemiczny w momencie, gdy trafia do naszych kranów, a tego nikt nie zbadał.



Rozmaite akcje promocyjne mają przekonać nas, że warto pić wodę z kranu, że jest smaczniejsza, zdrowsza, znacznie tańsza od nabywanej w sklepach. Tymczasem picie wody z kranu może być bardzo niebezpieczne dla naszego zdrowia i to w zasadzie z prostej przyczyny.

Od dłuższego czau w różnych miastach słyszymy, że woda z kranu nadaje się do picia. „Kranówkę” promuje Warszawa, Słupsk, Gdańsk i inne miasta. Specjaliści od propagandy, agencje reklamowe i PR za „grube” pieniądze na wszystkie możliwe sposoby przekonują nas o wyższości wody z kranu nad wodą mineralną w butelkach.

Jednym z najbardziej przekonujących argumentów ma być ten, mówiący o wysokiej jakości wody. Jednak jakość wody badana jest zawsze w centrali wodociągowo-kanalizacyjnej, czyli w miejscu, skąd dopiero ma trafić do rur doprowadzających ją do naszych kranów.

Bardzo prawdopodobne, że w miejscu badania wody jest ona wysokiej jakości i nawet nadaje się do picia. Problem jednak w tym, że zanim trafi do mieszkań, przebędzie niekiedy bardzo długa drogę, która spowoduje, że „kranówka” w zasadzie nie będzie nadała się już do picia.

Nikt jeszcze nie zbadał jakości wody w lokalach mieszkalnych, czyli po tym, jak odkręcamy kran w umywalce lub zlewozmywaku. Dlaczego? Bo wyniki z pewnością nie byłyby tak optymistyczne, jak chcieliby tego spece od reklamy.

Miejska infrastruktura wodna w żadnym z wymienionych miast nie była w całości wymieniana, bo praktycznie nie jest możliwa wymiana wszystkich rur doprowadzających wodę do każdego mieszkania. Rury są stare, mające po kilkadziesiąt albo i więcej lat, zardzewiałe, znajdują się w nich drobnoustroje, rozmaite osady, zdarza się również, że zawierają azbest. „Kranówka” dopiero po tym, jak przepłynie przez te wszystkie brudne i zardzewiałe rury, trafia do naszych kranów i jest spożywana.

Specjaliści od reklamy właśnie taką wodę nam polecają. Nie tę, która jest badana w sterylnych, wręcz laboratoryjnych warunkach.

My postanowiliśmy zrobić mały eksperyment i wlać wodę z kranu do plastikowego pojemnika, zostawiając ją w zamknięciu na kilka tygodni, następnie pojemnik opróżniliśmy. Efekt eksperymentu mówi w zasadzie wszystko. Po wylaniu wody naszym oczom okazał się widok, który z pewnością nie zachęca do picia wody z kranu. Zielono-brudny osad na dnie czystej pierwotnie butelki nie wziął się znikąd. Pochodzi w rzekomo krystalicznie czystej wody „kranówki”.

woda-butelka
Taki osad pokrył dno butelki, w której przez kilka tygodni znajdowała się doda z kranu.

Jesteśmy za tym, aby obywatele otrzymywali wodę w jak najniższej cenie, najlepiej za darmo, ale nie możemy zgodzić się na to, żeby przez zabiegi reklamowe byli narażani na utratę zdrowia. Stąd apel o nie picie wody prosto z kranu. Nie dajcie się nabrać na fałszywą reklamę, która tak naprawdę nie wiadomo czemu na służyć. 
 
Źródło: gazetabaltycka.pl


Kontrrewolucja informacyjna!

Masz ciekawe informację? Zarejestruj się i podziel się nimi!
Wystąp z inicjatywą i zostań liderem OMON-u w swoim mieście! Poszukujemy chętnych do współpracy na zasadzie oddolnego i niezależnego dziennikarstwa. Zbudujmy wspólną strukturę wiadomości regionalnych! 
Kontakt: 
 
"Zbuduj z nami naszą nową rzeczywistość".

OMON - skr. OUR MEDIA & OUR NEWS
0% Cenzury i Propagandy
50% Zysków dla Najaktywniejszych Użytkowników
100% Otwartego i Oddolnego Dziennikarstwa

OMON.pl to pierwszy portal informacyjny tego rodzaju w Polsce. Dzieli się ze swoimi najlepszymi użytkownikami połową zysków(50%) uzyskanych z reklam i darowizn pod koniec każdego roku kalendarzowego. 
Jest to nowatorska koncepcja otwartego i oddolnego dziennikarstwa, gdzie każdy ma szansę zamieścić dowolną wiadomość, materiał filmowy, zdjęcie itp.
Każdy zarejestrowany użytkownik ma również szansę ocenić dany artykuł i materiał, który przypadł mu do gustu i zasłużył na upublicznienie po przez przyznanie medalu. Użytkownicy z największą liczbą uzyskanych medali pod koniec roku kalendarzowego dostają odpowiedni procent z dochodów portalu, odpowiadający ich miejscu rankingowemu.
Charakter portalu odpowiada strukturze wojskowej, gdzie uzyskuje się odznaczenia i stopnie wojskowe, za określone działania związane z aktywnością na portalu jak i poza nim. Im większy stopień wojskowy(odpowiadający określonej liczbie medali), tym większe możliwości, uprawnienia i oddziaływanie w jakim kierunku ma się rozwijać portalu OMON.pl. Za wybitne osiągnięcia i od stopnia podoficerskiego można otrzymać odpowiednie odznaczenia i szarże do rąk własnych.
Portal ma stanowić alternatywę i przeciwwagę dla obecnych mediów głównego nurtu, gdzie informacje i wiadomości są kierowane i zatwierdzane odgórnie.
Portal OMON.pl daje całkowicie wolną rękę swoim użytkownikom, nie cenzuruje kontrowersyjnych treści, czy ciężkich tematów, które nie są poruszane przez mainstreamowe media, celowo bądź nie. 
OMON ma na celu zintegrować wokół siebie wszystkie niezależne środowiska, witryny, blogi, dziennikarzy, aby zbudować i wykreować zupełnie nową rzeczywistość, jak i jakość w polskiej przestrzeni medialnej.


Zapraszam do rejestracji pod moim linkiem polecającym.
http://omon.pl/index.php/rejestracja?invitecode=chemik87 
 
Jeżeli posiadasz Facebooka zapraszam do polubienia fanpage'a pod adresem: 
https://www.facebook.com/OmonPL